INFO.

Chciałam was zawiadomić że na tym blogu nie znajdziecie tylko opowiadanie o Bellamym i Clark, ale też i inne rzeczy dotyczące serialu „The 100” na przykład: Wiadomości, Ciekawostki, Tapety na pulpit, Muzykę czyli tytuły utworów wykorzystanych w poszczególnych odcinkach (na bieżąco dodawane) itp.

A wszystko to w poszczególnych zakładkach.

środa, 9 grudnia 2015

Rozdział 5 Part. 1.

WIELKIE PODZIĘKOWANIA DLA Wolfs-lover ZA POMOC PRZY ROZDZIALE


Gdy tylko nastał ranek Octavia pobiegła jak najprędzej przekazać Bellamemu list od Clark. bała się jego reakcji, ostatnio dziwnie się zachowuje. Bellamy był jej bratem dlatego do niego pobiegła najpierw, a później dostarczy list Finowi.
- Bellamy śpisz?
- Nie, poduszkę wącham - warknął, jeszcze zaspany.
- Musimy pogadać - powiedziała poważnie Octavia i usiadła obok niego.
- Och co się stało, kogo mam znów ratować?
- Clark odeszła - powiedziałam szybko, chcąc mieć to już za sobą.
- Jak to?! - prawie krzyknął, siadając raptownie.
- To co słyszałeś, prosiła tylko by ci to przekazać. - powiedziała Octavia podając list bratu. Bellamy natychmiast rozłożył list i zaczął czytać
- Dokąd poszła? - zapytał zaciskając szczękę.
- Nie wiem - skłamała.
- Octavio mnie nie okłamiesz! Dokąd poszła?
- Jestem twoją siostrą ale jej przyjaciółką i obiecałam, że nic nie powiem, więc wybacz ale nie mogę.
- Gdzie ona jest! - ryknął wściekle, ale na jego twarzy wisiała tylko rozpacz.
- Bellamy - szepnęłam łagodnie, ale chłopak wstał gwałtownie, mierząc mnie morderczym wzrokiem, dysząc ciężko.
- Gdzie? - już nie krzyczał. Wyraz jego twarzy diametralnie się zmienił, spojrzał na mnie oczyma pełnymi bólu - proszę - powiedział niemal szepcząc. Nigdy nie widziałam go w takim stanie.
Podeszłam do niego bliżej.
- Kochasz ją? - zapytałam poważnie. Przez moment w jego oczach dostrzegłam panikę.
- Tak - odpowiedział krótko, a ja wiedziałam, że mówi prawdę.
- Więc daj jej trochę czasu ona go potrzebuje musi wszystko sobie poukładać – poprosiła go siostra.
- A co jeśli ona wybierze tego pajaca Fina
- Nie wybierze, Clark cie kocha Bellamy zaufaj mi, zaufaj jej – powiedziała Octavia pocieszając brata
- No nie wiem siostra, nie był bym tego taki pewien przecież my non stop się kłócimy
- Bo tacy właśnie jesteście jak ogień i woda dwa przeciwieństwa które nie mogą bez siebie żyć
- Zobaczysz że nie miną dwa tygodnie a ona wróci a teraz wybacz ale mam coś do załatwienia – powiedziała Octavia po czym wyszła z namiotu Bellamego i ruszyła do Fina. Nie mogła powiedzieć Finowi gdzie jest Clark, nie mogła dopuścić by znów się zeszli. Chłopak siedział przy ognisku, wpatrując się w ogień.
- Hej. Widziałaś Clark? Nie mogę jej nigdzie znaleźć. - zapytał zmartwiony zaś O. podała mu tylko list, który wziął z niepewnością.
- Przykro mi – powiedziała Octavia i odwróciła się na pięcie powoli odchodząc ale po chwili chłopak doganiając ją złapał za ramię i zażądał wyjaśnień.
- Ty wiesz gdzie ona jest? - bardziej stwierdził, niż zapytał.
- Nie – skłamała Octavia po raz kolejny, patrząc mu w oczy i szybko odeszła.

***

Rozmyślając nad swoimi uczuciami Clark siedziała nad wąwozem w miejscu gdzie po raz pierwszy Bellamy ją pocałował nie wiedziała dlaczego to tam postanowiła rozbić pierwszy obóz może to dlatego że stwierdziła iż na razie musi zatrzymać się w innym miejscu bo znała na tyle dobrze swoją przyjaciółkę że podejrzewała iż ta wygada się bratu gdzie teraz jest, ale tak naprawdę gdzieś w głębi ducha wiedziała też, że to wspomnienie tamtego pocałunku ją tu przywiodło. Po tygodniu
Clark stwierdziła że w jaskini Lincolna będzie bezpieczniejsza a Bellamy na pewno zaprzestał już poszukiwań w tamtym rejonie.

MIESIĄC PÓŹNIEJ

Bellamy spojrzał w stronę lasu.
- Gdzie jesteś Clarke?- szepnął cicho w stronę lasu. To już miesiąc jak opuściła obóz i miesiąc jak ją pocałował myśląc że zrozumie co chciał przez to powiedzieć. Bał się, że zadziałał zbyt szybko i teraz dziewczyna nie wróci nigdy. Przez jego ciało przeszły dreszcze niepokoju, gdy pomyślał, że może jej grozić niebezpieczeństwo. Tak bardzo chciałby żeby była bezpieczna, tu przy nim. Ostatnie 30 dni czuł się tak bardzo samotny, to zadziwiające, jak szybko można się do kogoś przyzwyczaić. Mimo że, wiedział, że jego księżniczki nie ma w obozie, podświadomie szukał wzrokiem drobnej blondynki. Tak bardzo skupiał się na tym, gdzie może teraz być i czy wszystko z nią w porządku, że wszystko wokół przestało się liczyć. Drażniło go wszystko, co zmuszał go do powrotu do rzeczywistości, przez co często reagował gniewem. Najbardziej jednak denerwował go widok Finn gdyż to jego próbował obwiniać za odejście Clark, musiał zaciskać pięści i wykorzystywać całą siłę woli, by się na niego nie rzucić. Na szczęście nie zdarzyło się to zbyt czysto, gdyż większość czasu spędzał w lesie, pod pretekstem polowań, wykrzykując ukochane imię.

***

Od miesiąca Clark nie widziała chłopaków każdy dzień był dla niej taki sam tęskniła za głupimi dowcipami Fina, za kutniami z Bellamym choć czasami udawało jej się uciec myślami gdzie indziej to i tak oni zawsze byli z nią gdyż serce nie dawało o nich zapomnieć ta tęsknota i ból sprawiały że po jakiś kilku minutach myśli powracały czasem będąc na polowaniu wydawało jej się że słyszy Bellamego który wykrzykuje jej imię lecz nie widziała go nigdzie w pobliżu ale, na dzisiejszym polowaniu przekonała się że to iż go słyszy nie było wytworem jej umysłu, gdyż
nagle Clark usłyszała znajomy jej głos.
-Clark, Clark – wołał Bellamy, Clark natychmiast schowała się za pobliskie drzewo w nadziei że jej nie zaówarzył spoglądając na niego z ukrycia czuła jak jej serce przyśpiesza miała ochotę wyjść z ukrycia i rzucić się w jego ramiona ale wiedziała że nie może tego zrobić bo jeśli się ujawni
Bellamy zacznie namawiać ją do powrotu a ona nie jest na to jeszcze gotowa. Kiedy tylko Bellamy się oddalił Clark wróciła do jaskini rezygnując z dzisiejszego polowania i siadając przy ognisku które rozpaliła myślała o nim, nie potrafiła podjąć jeszcze decyzji, ale myślała o tym co by im teraz powiedziała gdyby wróciła do obozu i jak by zareagowali na jej powrót.
Była świadoma, że kiedyś w końcu musi podjąć tą decyzję lecz tak bardzo się tego bała, gdyż wiedziała, że wówczas straci jednego z nich bezpowrotnie. Musi wybrać pomiędzy tym co podpowiada rozum i tym czego pragnie serce. Z doświadczenia wiedziała, że decyzję podejmowane sercem są nieroztropne, i że nie powinna dać się ponieść uczuciom, ale tak bardzo ciągnęło ją do oczu koloru ciemnej czekolady. Odtwarzania scenę ich pocałunku w myślach raz za razem i wiedziała już, że tym razem właściwą decyzję podejmie sercem. Clarke czuła też tęsknotę za pozostałymi z setki. Zastanawiała się, jak zareagują na jej powrót. Bała się, że już o niej zapomnieli, albo co gorsza są na nią źli za to że ich zostawiła. Nie zdziwiła by się gdyby tak było. Zdawała sobie sprawę, z tego, że jej chwilowa nieobecność mogła doprowadzić do tego, że ludzie będą uważać ją za tchórze lub stracą do niej zaufanie. No cóż niezależnie co się stanie, będzie musiała się z tym zmierzyć prędzej czy później.

11 MIESIĘCY PÓŹNIEJ


Minął rok odkąd Clark odeszła a ja straciłem chęć do życia gdyż bez niej nie było tak samo co dzień chodziłem po lesie szukając jej raz nawet zdawało mi się że ją widziałem ale niestety to nie była ona, wciąż miałem za złe Octavii że nie chce mi zdradzić miejsca pobytu Clark nie raz się już o to pokłóciłem z siostrą nie mogłem już tak dłużej nie potrafiłem muszę zacząć normalnie żyć dlatego dziś postanowiłem pójść nad wąwóz w miejsce naszego pierwszego prawdziwego pocałunku i pożegnać się ze swoją miłością a potem zacząć żyć tak jakbyśmy się nigdy nie poznali jakby nigdy nie istniała.  

Od roku Clark targają sprzeczne uczucia ale nie mogła już dłużej znieść tej samotności więc postanowiła wybrać się na spacer i podjąć ostateczną decyzję idąc przed siebie nie wiedziała nawet kiedy ani jak znalazła się nad wąwozem gdzie spotkała jego.
- Clark czemu mi to zrobiłaś – mówił do siebie Bellamy gdy nagle usłyszał za sobą jakiś szelest natychmiast łapiąc broń odwrócił się i wystrzelił gdy spojrzał na napastnika był w szoku to nie był wróg tylko dziewczyna którą kochał nad życie.
C.D.N.


*****


czwartek, 5 listopada 2015

Rozdział 4




Minęły 3 tygodnie od dnia w którym Abigail przeprowadziła transfuzje krwi a jej córka zdała sobie sprawę że kocha nie tylko Fina ale też i Bellamego przez cały ten czas Clark wraz z Octavią czuwały nad Bellamym który z każdym dniem czuł się lepiej zaś reszta ekipy wróciła do arki i czekała na ich powrót. Kiedy zdarzały się momenty że Octavia gdzieś na chwile wyszła a Clark i Bellamy zostawali sam na sam atmosfera w pomieszczeniu stawała się napięta Bellamy czekał aż Clark poruszy temat jego wyznania zaś ona udawała że nic takiego nie miało miejsca dziś mieli wracać do arki przez powrotną drogę panowała cisza gdy nagle Octavia stwierdziła że dłużej nie wytrzyma tego napięcia.
- Wybaczcie ale to zaczyna robić się męczące zachowujecie się jak bohaterowie Dumy i Uprzedzenia skończcie z tym wreszcie i sobie wszystko wyjaśnijcie przecież to proste ty Clark kochasz jego a on ciebie dlaczego nie chcecie tego przyznać przecież […]
- Nie wtrącaj się siostra nie wiesz o czym mówisz tylko jedno z nas kocha, więc to i tak się nie uda, a teraz zakończmy ten temat i wracajmy do arki – wykrzykną Bellamy i ruszył przed siebie.
- A jednak on tylko majaczył nie kocha mnie – pomyślała Clark kiedy Octavia ruszyła za Bellamym Clark przez chwilę wciąż stała w miejscu mając łzy w oczach gdyż właśnie dowiedziała się że osoba którą darzy tak silnym uczuciem nie odwzajemnia go,
ale też dzięki temu zrozumiała że nie musi już dokonywać wyboru pomiędzy Finem a Bellamym i już wiedziała co zrobi, da szansę Finowi wróci do niego i będzie z nim szczęśliwa, a przynajmniej tak jej się wydawało ale o tym za chwilę gdy tylko Bellamy Octavia i Clark wrócili do Arki wszyscy przyjaciele powitali ich z otwartymi ramionami zwłaszcza Finn cieszył się że Clark jest już z powrotem.
- Nareszcie jesteście - powiedział Finn podchodząc i obejmując Clark zaś Bellamy nie chcąc patrzeć na ich czułości poszedł od razu do swojego namiotu a Octavia natychmiast pobiegła do Lincolna rzucając mu się w ramiona.
- Skont się tu wziąłeś przecież. ..
- Cii to długa historia ważne że wróciłem tak bardzo cię kocham Octavio - powiedział czule Lincoln
- A ja ciebie Lincoln. i nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłam- odpowiedziała Octavia całując ukochanego.  

***

Czy ona naprawdę nie widzi co do niej czuje po raz pierwszy aż tak mi zleży na jakiejś dziewczynie może jeśli o nią zawalczę to zrozumie - powiedział sobie Bellamy i natychmiast wstał i ruszył do namiotu Clark
Kiedy miał już wchodzić do namiotu Clark usłyszał rozmowę
- Finn zastanawiałam się nad naszym związkiem i jeśli dalej chcesz być ze mną to możemy spróbować – zaproponowała Clark
- Kocham cie Clark - wyznał ucieszony Finn tym że Clark daje mu drugą szanse.
- Ja ciebie tez Finn – odparła gdyż jakoś nie potrafiła powiedzieć „kocham” tak jak mówiła to mu kiedyś.
- I nawet nie masz pojęcia jak się cieszę że dajesz mi drugą szanse. - dodał Finn
- Ale stawiam jeden warunek nigdy więcej nie kłam. Obiecaj mi to.
- Dobrze księżniczko obiecuje że nigdy więcej cię nie okłamie - odparł Finn po czym mocno przytulił Clark
- I proszę nie nazywaj mnie księżniczką nie znoszę tego
- Ale gdy Bellamy cię tak nazywa to ci nie przeszkadza
- Nieprawda po prostu nie lubię się z nim kucić więc puszczam to mimo uszu – skłamała Clark gdyż tak naprawdę uwielbiała gdy Bellamy nazywał ją księżniczką czuła wtedy że jest ona dla niego kimś więcej niż przyjaciółką.

***

Słysząc rozmowę Clark i Fina, Bellamy aż kipiał ze złości miał ochotę tam wejść i zrobić niezłą awanturę
- Do diabła Clark jak mogłaś – powiedział do siebie i zaciskając pięści ruszył w stronę swojego namiotu
- Słyszałeś co to było – zapytała Clark usłyszawszy czyjeś słowa
- Nic nie słyszałem – odpowiedział Fin lecz mimo to Clark wyszła z namiotu i ujrzała jak wkurzony Bellamy wraca do siebie i zrozumiała Bellamy słyszał całą ich rozmowę, ale czemu się tak wściekł, przecież nie rozmawiali o nim, czuła że musi to jak najszybciej wyjaśnić dlatego wróciła na moment do Fina i składając na jego ustach delikatny pocałunek powiedziała dobranoc po czym ruszyła do Bellamego.

- Bellamy możemy porozmawiać – zapytała Clark wchodząc do namiotu Bellamyego
- Jasne o co chodzi – zapytał udając że nie ma pojęcia z czym przychodzi Clark
- Właśnie chciałam zapytać cię o to samo widziałam cię jak odchodziłeś wkurzony spod mojego namiotu i nie wiem dlaczego.
-Myślę że dobrze wiesz dlaczego Clark, a teraz lepiej wracaj do ukochanego Fina na pewno już się stęsknił
- Ale ja naprawdę nie rozumie o co ci chodzi
- Więc może to ci pomoże zrozumieć – powiedział Bellamy po czym podszedł do Clark i gwałtownie przyciągając ją do siebie wpił się w jej usta zaskoczona Clark nie odwzajemniła zaś pocałunku. Gdy się od siebie oderwali Clark bez słowa wybiegła z namiotu Bellamego i wróciła do siebie po czym kładwszy się na łóżku zaczęła płakać i zastanawiać się co ma zrobić właśnie wróciła do Fina, a zaraz potem Bellamy ją całuje. Jedyne wyjście jakie teraz widziała to porzucenie ich obu i odejście na jakiś czas by się przekonała o którym z nich łatwiej jej będzie zapomnieć a za którym będzie tęsknić bardziej czuła że tylko w ten sposób będzie mogła podjąć właściwą decyzje ale przecież właśnie wróciła do Fina więc nie może teraz od tak do niego pójść i powiedzieć że odchodzi, bo na pewno zapyta ją dlaczego, a tego powiedzieć mu nie może i właśnie między innymi dlatego postanowiła że nim odejdzie napisze do obydwu listy w których wszystko im wyjaśni. A więc postanowione odejdzie jeszcze dziś wstawszy z łóżka wzięła kartki i długopis i zaczęła pisać.


LIST DO FINNA

Drogi Finie przepraszam że zniknęłam bez pożegnania ale tak będzie lepiej muszę zastanowić się nad kilkoma sprawami w samotności, a przede wszystkim nad nami bo chodź wczoraj do siebie wróciliśmy to nie wiem czy to była dobra decyzja i proszę nie szukaj mnie kiedyś wrócę.

Clark


LIST DO BELLAMEGO

Drogi Bellamy przepraszam że znikam bez pożegnania ale po wczorajszym nie wiem co mam robić wróciłam niby do Fina ale ty też jesteś w moim sercu nie sadziłam że kiedyś będę czuć do ciebie coś takiego, bo tak bardzo jak cie nie znoszę, to tak samo bardzo mocno cię kocham i nie mam pojęcia co robić dlatego odchodzę może jeszcze kiedyś znów się spotkamy i wtedy będzie między nami inaczej, lepiej.

Clark

Skończywszy pisać Clark podpisała listy po czym zaczekała aż wszyscy się położą i spakowała kilka swoich rzeczy w plecak a następnie wymknęła się, po drodze zahaczając o namiot Octavii która jak się okazało jeszcze nie spała.
- Octavio spisz już – zapytała Clark wchodząc do namiotu przyjaciółki
- Właśnie miałam się kłaść ale mów o co chodzi
- Mam do ciebie prośbę czy mogłabyś rano przekazać te listy Bellamemu i Finowi – zapytała Clark podając listy Octavii
Dobrze ale dlaczego Clark, i co tu jest grane, gdzie się wybierasz – zapytała zaniepokojona Octavia zobaczywszy przyjaciółke z plecakiem.
- Ja odchodzę Octavio i nie wiem kiedy wrócę przeproś też oddemnie moją mamę ale muszę odejść potrzebuje samotności
- Co? Czemu? Co się stało? - pytała zdenerwowana Octavia
- Twój brat się stał pokochałam go, ale kocham też Fina i muszę dokonać wyboru muszę być pewna bez którego z nich nie mogę żyć.
- Ale gdzie się masz zamiar podziać
- Nie wiem może na początek tam gdzie mieszkał Lincoln zanim go poznaliśmy skoro jest teraz jednym z nas i mieszka tu na Arce to tam jest pusto, ale proszę nie wygadaj się nikomu gdzie jestem.
- Dobrze ale obiecaj że do nas wrócisz – powiedziała Octavia
- Obiecuje i dziękuje za wszystko – obiecała Clark po czym przytuliwszy przyjaciółkę pożegnała się i wymknąwszy się z obozu ruszyła w drogę. C.D.N.


*****

  Witam i przepraszam za tak długą nieobecność ale niestety brakowało mi czasu i weny by coś napisać chce was prosić też o komentarze gdyż świadomość że ktoś to czyta daje mi siłę by pisać a brak czytelników = brak weny.

środa, 16 września 2015

Pytanie

Widzę że nikt nie komentuje moich rozdziałów wiec pytam czy ktokolwiek czyta tego bloga?

wtorek, 25 sierpnia 2015

Zwiastun bloga Fame and Love


Rozdział 3

BARDZO PROSZĘ O KOMENTARZE POD ROZDZIAŁAMI ABYM WIEDZIAŁA CZY WARTO DALEJ PISAĆ I CZY KTOŚ TO CZYTA BO TYLKO WTEDY MAM JAKĄŚ MOTYWACJE BY TO PISAĆ.





Gdy tylko reszta grupy ruszyła po pomoc dla Bellamego, Fin przez całą drogę do obozu powinienem się i martwic czy Bellamy przeżyje w końcu przecież się zaprzyjaźnili od pewnego czasu ale teraz miał on gdzieś czy jego przyjaciel przeżyje czy umrze gdyż myśli Fina były gdzie indziej a mianowicie zastanawiało go to jak Clark zareagowała w momencie gdy Bellamy został postrzelony i co niby miały oznaczać słowa Nie bez niego nie idę” lub „Zamknij się nikogo nie zostawię a zwłaszcza ciebie idioto” gdy Clark to mówiła zauważył on jak oczy jej się szkliły gdy patrzyła na rannego Bellamego - niegdyś patrzyła też tak na mnie czy to możliwe by się w nim zakochała? - zadawał sobie pytanie Fin – nie to niemożliwe oni przecież się nie znoszą to mnie Clark kocha muszę jej zaufać poza tym Bellamy nigdy by nie zakochał się w Clark ten facet nie wie co to miłość.

***

Siedząc i czuwając przy Bellamym Clark zastanawiała się nad tym co do niego czuje, to zwykła przyjaźń i pocałunek w lesie miał ją tylko pocieszyć bo co prawda odkąd są na ziemi Bellamy i Clarke z czasem zbliżyli się do siebie, ale czy to od razu znaczy że ona naprawdę się w nim zakochała skąd ma to wiedzieć? Z rozmyśleń nagle wyrwał ją słaby głos Bellamego.
- Clark
- Jestem tu – powiedziała zbliżając się do Bellamego i biorąc go za rękę
- Clark ja... - zaczął lecz Clark widziała jak się wysila by móc coś powiedzieć więc natychmiast mu przerwała
- Cii nic nie mów musisz oszczędzać siły. - powiedziała lecz on nie słuchając jej kontynuował
- Kocham cię Clark – powiedział słabym głosem, słysząc to Clark zaniemówiła i właśnie w tej chwili rozległ się dźwięk pukania we właz.
- Clark otwuż to my – usłyszała zniecierpliwiony głos Octavii
- Już otwieram – krzyknęła Clark podchodząc do włazu gdy tylko go otworzyła do pomieszczenia weszła Octavia z mamą Clark
- Co z nim ? - zapytała Octavia
- Jest słaby i traci sporo krwi – odpowiedziała zmartwiona Clark
- Pozwólcie mi zobaczyć powiedziała jej mama wymijając ją bez słowa i podchodząc do bellamego
- Proszę mamo zrób coś by przeżył – poprosiła Clark ze łzami w oczach lecz jej matka w ogóle tego nie skomentowała tylko spojrzała na nią wzrokiem który mówił „zawiodłam się na tobie Clark, czemu nigdy mnie nie słuchasz” a następnie przenosząc wzrok na Octavie powiedziała – Bellamy potrzebuje transfuzji krwi inaczej nie przeżyje niezdarze obrócić z workiem krwi i dodatkowo jeszcze sprawdzić jaka grupę krwi mu potrzeba, a do transportu na arkę on się nie nadaje jest za słaby obawiam się że nic nie można zrobić.
- Nieprawda jest jeden sposób możesz przecież...
- Nie Clark !!! wiem o czym myślisz i nie ma mowy !
- Uratował mi życie jestem mu to winna gdyby nie on była bym teraz martwa, poza tym to moja decyzja więc nie traćmy czasu albo mnie podłączysz, albo zrobię to sama. - krzyknęła Clark

Clark mając grupę krwi 0 miała szanse ocalić Bellamego lecz Abigail nie była pewna czy to wystarczy ale znała swoją córkę i wiedziała że nie zrezygnuje ona z tego chłopaka i nie pozwoli mu umrzeć, widziała jak na niego patrzy, więc z ciężkim sercem zgodziła się przeprowadzić transfuzje.
- Zgoda ale jeśli coś będzie nie tak odłączam cie zrozumiałaś – nakazała córce
- Dobra, dobra – powiedziała Clarke przewracając oczami i lekceważąc słowa matki
kiedy Clark położyła się obok bellamego Abigail wkuwając jej się w żyłę połączyła ją z Bellamym i siadła obok czuwając nad nimi zaś Clark spojrzała tylko na bellamego modląc się by dzięki temu przeżył a po chwili była już tylko ciemność

***


4 godziny później
kiedy Clark otworzyła oczy Bellamy wciąż leżał nieprzytomny od razu raptownie się podniosła by zobaczyć co z nim i czy transfuzja się udała
– I jak udało się – zapytała mamy siedzącej i czuwającej przy nich
- Tak ale jest jeszcze nie przytomny ty tez się lepiej jeszcze na chwile połusz oddałaś mu sporo krwi – Powiedziała Abigail widząc jak raptowne podniesienie się Clark sprawiło ze przez moment zakręciło jej się w głowie
- Nic mi nie jest
- Nieprawda Clark jesteś blada jak ściana idź na dół Octavia da ci coś do picia – rozkazała Abigail
- Nie chce być przy nim jak się obudzi – sprzeciwiła się Clark
- Wiem zawołam cię jak tylko się obudzi obiecuje
- Ale... - zaczęła Clark lecz natychmiast przerwała jej matka
- Clark jestem twoją matką i znam cie widzę co czujesz do tego chłopaka nie jestem ślepa dlatego nie sądzisz że lepiej jak cię zobaczy w nieco lepszym stanie
- To znaczy co masz na myśli mówiąc o uczuciach
- Kochasz go
- Nieprawda Bellamy i ja się tylko przyjaźnimy
- Jeśli tak twierdzisz to powiedz mi kiedy zobaczyłaś jak zostaje ranny czy martwiłaś się o niego bardziej niż o siebie?
- Tak w końcu tak zachowują się przyjaciele prawda?
- No dobrze to może inaczej
- Czy myślisz o nim całymi dniami i nocami? Czy gdy cie przytula to czujesz że masz wszystko? A gdy zrobi coś głupiego to wybaczasz mu to? Gdy nie ma go przy tobie to życie nie ma sensu? Zaś czy gdy go zobaczysz to jesteś najszczęśliwszą osobą pod słońcem?
- No tak ale...
- Dalej twierdzisz że to tylko przyjaciel i że go nie kochasz?
Nie odpowiadając na pytanie mamy Clark zeszła na dół uświadamiając sobie że jej mama miała racje kochała go, może i Bellamy przez większość czasu zachowuje się jak dupek ale mimo to kocha tego idiotę, cały czas się oszukiwała wmawiając sobie że go nie znosi bo nie chciała się przyznać do swoich uczuć a poza tym jest jeszcze Finn którego również kocha co miała robić? Z którym z nich być?
- I co z nim Clark – zapytała Octavia która ujrzała wychodzącą od Bellamiego Clarke lecz nie dostała od niej żadnej odpowiedzi gdyż ta w milczeniu wyminąwszy ją skierowała się do wyjścia zaś Octavia natychmiast pobiegła do brata
- Clark co się stało – zapytał Fin lecz Clark ignorując nawet jego wyszła idąc przed siebie zachowywała się jak zahipnotyzowana a tak naprawdę jej myśli były gdzie indziej - Finn na pewno odwzajemnia jej uczucia zaś Bellamy skont ma wiedzieć co naprawdę do niej czuje niby tuż przed przyjściem mamy powiedział że ją kocha ale stracił przecież sporo krwi i mógł tylko majaczyć więc nie mogła tamtych słów brać pod uwagę, co robić. CDN.

***


Witam i przepraszam za tak długą nie obecność ale nie miałam ostatnio na nic czasu rozdział krutki ale już mam pomysł na następny więc mam nadzieje że dalej będziecie czytać.

niedziela, 4 stycznia 2015

Coś Dla Was ;)

Witam wszystkich chciałam ogłosić że dla tych co również tworzą opowiadania zakładam specjalną zakładkę o nazwie „Reklamy Blogów”, możecie tam zareklamować swoje opowiadania a oto instrukcja jak to zrobić.
1. Piszecie do mnie e-mail (mój adres poniżej) w którym musi znaleźć się link do waszego bloga z opowiadaniem oraz streszczenie opowiadania.
2. Jeśli ktoś zechce może być to również filmik z YouTube reklamujący wasze opowiadanie, w tym przypadku podajecie link do swojego bloga i link do filmiku.
3. Chętni niech dadzą znać o wysłaniu zgłoszenia w komentarzach pod najnowszym postem, wystarczą dwa słowa „Zgłoszenie Wysłano”

Zapraszam zgłoszenia wysyłajcie na : joannapetrova6@gmail.com

UWAGA: PRZYJMUJE JEDYNIE OPOWIADANIA BLOGI DOTYCZĄCE PONIŻEJ WYMIENIONEJ TEMATYCE:

SERIALE:

PRIMEVAL [SIŁY PIERWOTNE]
 1. Connor & Abby

THE VAMPIRE DIARIES
1. Damon & Elena
2. Klaus & Caroline
3. The Vampire Diaries

THE 100:
1. Bellamy & Clarke
2. The 100

FILM:

SAGA THE MORTAL INSTRUMENTS (SAGA DARY ANIOŁA)
1. Clary & Jace
2. Saimon & Clary & Jace
3. Saimon & Isabel
4. Alec & Magnus

SAGA TWILIGHT (SAGA ZMIERZCH)
1. Bella & Edwart
2. Alice & Jasper
3. Rose & Emmett

ORAZ OPOWIADANIA
W stylu sławny aktor/piosenkarz zakochuje się w zwykłej dziewczynie.


czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział 2

Z NOWYM ROKIEM NOWY ROZDZIAŁ ;)





CLARKE

Octavia się myliła a teraz wybacz ale muszę się rozmówić z twoja siostrą – zaprotestowałam chłodno, jednocześnie dając mu do zrozumienia, że nie zamierzam dłużej z nim rozmawiać po czym wyminęłam obojętnie bruneta i wyszłam z namiotu.
Ruszając wprost do jego siostry byłam wściekła za to co zrobiła, to nie ona powinna decydować co i kiedy mam powiedzieć Bellamemu to w końcu przecież moje życie nie jej.
- Jak śmiesz się wtrącać... – krzyknęłam wchodząc do namiotu Octavii
- O co ci chodzi ? - zapytała udając że o niczym nie wie
- Jeszcze pytasz kazałaś Bellamemu przyjść do mnie bym mu o wszystkim powiedziała - krzyczałam
- Tak bo znając ciebie Clark nigdy nie wyznasz mu że go kochasz
- Octavio rozumie że Bellamy to twój brat i chcesz dla niego jak najlepiej – zaczęłam spokojniejszym już tonem - ale Bellamy to też kobieciarz pocałunek w lesie nie znaczy że mnie kocha dla niego to pewnie zabawa, po za tym mówiłam ci że nie jestem pewna swoich uczuć, dlatego właśnie to ja zadecyduje kiedy albo czy w ogóle powiem mu co do niego czuje więc...

BELLAMY

Kiedy tylko Clark ruszyła do Octavii poszedłem za nią musiałem wiedzieć o co chodzi już miałem wchodzić gdy usłyszałem jak Clark kłóci się z Octavia.

[...]Clark nigdy nie wyznasz mu że go kochasz
- Octavio rozumie że Bellamy to twój brat i chcesz dla niego jak najlepiej ale Bellamy to też kobieciarz pocałunek w lesie nie znaczy że mnie kocha – po cichu wszedłem do środka i ustawiając się za Clark dałem znać Octavii gestem dłoni by nie zdradziła się że tu jestem po czym słuchałem dalej - dla niego to pewnie zabawa, po za tym mówiłam ci że nie jestem pewna swoich uczuć dlatego właśnie to ja zadecyduje kiedy albo czy w ogóle powiem mu co do niego czuje więc... - byłem zaskoczony słysząc te słowa zawsze myślałem że Clarke mnie nie znosi.

CLARKE

Mówiłam gdy nagle poczułam na szyi czyjś oddech i jednocześnie usłyszałam za sobą jego szept
- A co do mnie czujesz – zapytał szepcząc wprost do mojego ucha
- Bellamy?! – zawołałam przerażona, odwracając się twarzą do niego. – Jak długo tu stoisz? – spytałam drżącym i zarówno oskarżycielskim tonem.

BELLAMY

- Wystarczająco, aby usłyszeć, że żywisz do mnie pewne uczucia – odpowiedziałem, uśmiechając się ironicznie. – Nie jestem tylko pewien jakie – zaśmiałem się, nie odrywając oczu od zarumienionej twarzy dziewczyny.
- Bell, nie drażnij jej – upomniała mnie Octavia.
Posłałem jej znudzone spojrzenie, jednocześnie niedbałym gestem wskazując na drzwi. Dziewczyna prychnęła pod nosem i zamaszystym krokiem opuściła namiot. Rozzłościłem ją, jednak nie miało to większego znaczenia. Teraz zostaliśmy z Clarke sami.
Swój wzrok ponownie skierowałem na blondynkę, która wyglądała, jakby miała zamiar rozszarpać i mnie, i moją siostrę.
- Clarke, co do mnie czujesz? – ponowiłem pytanie.
- Nic – odpowiedziała szybko. Za szybko.
- Przecież widzę, że coś jest na rzeczy. Unikałaś mnie przez tyle dni bez powodu? Nie jestem głupi.
- Bellamy…ja sama nie wiem co czuję. Polubiłam cię – zaczęła niepewnie, zawzięcie oglądając odzyskany zegarek. – Czego się nie spodziewałam, gdy się poznaliśmy. Kto by lubił takiego dupka jak ty? – zażartowała, próbując rozładować coraz bardziej napiętą atmosferę.
Zaśmiałem się cicho. Miała rację, sam też nie spodziewałem się, że tak będą wyglądać nasze relacje.
- Zawdzięczam ci życie, tak jak wiele innych osób. Poza tym ufam ci. Bardziej niż komukolwiek innemu w tej chwili.
- Nie czujesz do mnie czegoś mocniejszego? – Nie mogłem się powstrzymać przed tym pytaniem. Czy było możliwe, że odwzajemniała moje uczucia?
- Zależy co masz na myśli – odparła z delikatnym uśmiechem. – Jeśli jednak pytasz, czy jestem w tobie skrycie i szaleńczo zakochana, aż po nocach nie śpię, tylko wyobrażam sobie bycie z tobą, to nie – zachichotała. Wydawała się rozbawiona i rozluźniona, jednak w jej oczach przez ułamek sekundy dostrzegłem zawahanie i lekką niepewność, tak jakby…kłamała?
- Jesteś pewna, Księżniczko?
- Tak. – Tym razem jej głos był twardy, nawet przez moment się nie zawahała.
- Czyli przyjaciele? – zapytałem, podchodząc bliżej i spoglądając jej głęboko w oczy nasze usta dzieliły dosłownie milimetry.
- Przyjaciele – szepnęła niepewnie, jeszcze chwile i była by moja lecz oczywiście romantyczną chwilę musiało nam przerwać ponowne pojawienie się Octavii. Co sprawiło że Clarke natychmiast ode mnie odskoczyła.
- Jeśli już skończyliście, to ruszcie się. Potrzebuję waszej pomocy. - powiedziała hardo
- W czym? – zapytałem, uwalniając blondynkę z objęć.
- Zamierzam odnaleźć Lincolna – odpowiedziała, spoglądając mi w oczy.

CLARKE

- Co ? o czym ty mówisz octavio nawet nie wiemy czy on żyje - powiedział Bellamy chcąc odwieść siostrę od tego pomysłu
- pójdę go szukać z wami lub bez was, a tak propos kiedy szukaliście Clarke to też nie wiedziałeś czy żyje a jednak dzień w dzień jej szukaliście z Finem - kiedy to usłyszałem poczułem na sobie wzrok Clarke

BELLAMY

- I kto tu w kim się kocha – powiedziała z ironią w głosie
- Akurat, chciałabyś ale niestety pomagałem tylko twojemu kochasiowi więc nie patrz tak na mnie Clarke - powiedziałem poddenerwowany.
- Jak ? - zapytała Clarke
- Jak byś... - zacząłem poddenerwowany lecz nagle weszła mi w słowo Octavia
- Więc jak pójdziecie czy będziecie tak stać i się na siebie gapić ? - zapytała zdenerwowana Octavia kiedy zobaczyła że żadne z nas się nie odzywa dodała – wiecie co prześpijcie się w końcu ze sobą i będzie spokój
- Octavio !!! - krzyknęliśmy jednocześnie z Clarke oburzeni słowami mojej siostry
- No co może wtedy któreś zwróci na mnie uwagę – powiedziała wychodząc z namiotu była porządnie zdenerwowana. Natychmiast więc ruszyłem za siostrą nie mogłem puścić jej samej w głąb lasu wszędzie mogli czyhać nasi wrogowie.
- No co może wtedy któreś zwróci na mnie uwagę – powiedziała wychodząc z namiotu była porządnie zdenerwowana. Natychmiast więc ruszyłem za siostrą nie mogłem puścić jej samej w głąb lasu wszędzie mogli czyhać nasi wrogowie.

CLARKE

Wyruszyliśmy standardowo w piątkę. Do pomocy zaciągnęliśmy jeszcze Fina i Murphy’ego. Ten drugi zgodził się zaskakująco szybko. Wciąż nie umiałam przywyknąć do jego nowej, dobrej wersji. Poszukiwania zdecydowaliśmy się rozpocząć od miejsca, gdzie Lincoln został porwany. U wejścia do jego obozu, tuż pod nosem naszych wrogów. Nie było zbyt wielu problemów, wędrówka przebiegała bezpiecznie, aż dotarliśmy do kamiennego posągu.
- To tutaj – powiedziała Octavia, zatrzymując się i czujnie rozglądając dookoła. – Stamtąd – wskazała na zarośla – wyszli żniwiarze. Zaatakowali nas, Indra stała tam, Nyko tuż obok niej, my tutaj – dodała, ustawiając się w odpowiednim miejscu.
- Ślady są w miarę wyraźne – odezwał się w końcu Finn, przykucając i przyglądając się ziemi. – Myślę, że mogę was poprowadzić – uśmiechnął się, spoglądając mi w oczy. Widziałam, że chce zapracować na swoje odkupienie. – Tutaj stoczyliście walkę, tak? – zapytał dziewczynę. Potaknęła. – Tam są wyraźne odciski stóp i chyba ślady ciągnięcia – wskazał wąską, prawie że niewidoczną ścieżkę w północnym kierunku.
- Chodźmy – zarządził Bellamy, łapiąc siostrę za rękę, jednocześnie próbując dodać jej otuchy. Rozczuliło mnie to.
Ponownie ruszyliśmy, prowadzeni przez szatyna. Wydawało się, że nie czekają nas żadne niespodzianki, jednak nagle Murphy wyraźnie się spiął, ręką sięgając po karabin.
- Wydaje mi się, że ktoś nas obserwuje – wyszeptał, czujnie rozglądając się wokół siebie.
Chwilę później śmignęła pierwsza strzała, potem kolejna. Zostaliśmy zaatakowani. Ruszyliśmy biegiem w przeciwnym kierunku od nadciągających Ziemian. Było ich trzech, wyraźnie widziałam sylwetki, podążające za nami. Biegłam jako pierwsza, dlatego ledwie zdążyłam się zatrzymać nad urwiskiem.
- Cholera – zaklęłam.
- Clarke, ruszaj się! – zawołał Finn, wskazując mi kierunek dalszej ucieczki.
Ponownie zaczęłam biec. Nie zauważyłam lecącej w moją stronę strzały. Zrobili to inni. Zewsząd usłyszałam krzyki:
- Uważaj! Clarke!
Nie zdążyłam się uchylić. Jednak nie zostałam raniona. W ostatniej chwili Bellamy osłonił mnie swoim własnym ciałem.
- Nie Bellamy!!! - krzyknęłam gdy tylko ten upadł na ziemie. Biorąc go w ramiona widziałam jak słabnie nagle ja i reszta grupy oraz ziemianie którzy natychmiast zaczęli uciekać usłyszeliśmy sygnał oznaczając nadejście toksycznej mgły natychmiast znalazła się przy mnie Octavia próbująca pomóc mi podnieść Bellamego
- Dajcie spokój już po nim musimy uciekać – powiedział Murphy widząc jak usilnie
staramy się pomóc poważnie rannemu Bellamemu
- Nie bez niego nie idę – krzyknęłam
- Clarke zabierz octavie i uciekaj – szepną Bellamy słabym głosem
- Zamknij się nikogo nie zostawię a zwłaszcza ciebie idioto – powiedziałam do Bellamego czułam że do oczy napływają mi łzy lecz musiałam być silna i nie dać niczego po sobie poznać – co tak stoicie szybko pomóżcie nam - krzyknęłam teraz na Fina i Murphego
- Jesteśmy dość blisko Exodus'a pośpieszmy się – w ostatniej chwili dotarliśmy na miejsce
- Szybko zamknijcie drzwi krzyknęłam - gdy tylko wszyscy znaleźliśmy się w środku. Natychmiast Fin przekazał mi Bellamego i podbiegł by zamknąć drzwi statku.
- Co z nim ? - zapytała zdenerwowana Octavia kiedy wraz z Murphym ułożyliśmy jej brata na posadce
- Jeszcze nie wiem na razie muszę wyjąć strzałę na szczęście przeszła na wylot, Finn musisz pomóc mi go obrócić - powiedziałam zwracając się do fina,po czym odwracając Bellamego obłamałam ostrze i jednym pewnym ruchem wyciągnęłam strzałę z piersi Bellamego po czym opatrując go ułożyliśmy już płasko.

***

5 godzin później
- Mgła już opada – powiedział Murphy
- Co z nim ruszamy dalej? - zapytał Finn
- Nie rana jest zbyt poważna ktoś musi sprowadzić tu moją matkę, Octavio moja matka cię wysłucha weź ze sobą Fina i Murphego dla bezpieczeństwa - rozkazałam
- A ty?
- Zostanę z Bellamym
- A co jeśli pojawią się ziemianie – zapytał zatroskany Fin – Nie poradzisz sobie z nimi sama.
- Racja wnieśmy więc Bellamyego na górę to będę mogła zamknąć właz jak wrócicie to zapukajcie będę wiedzieć że to wy. C.D.N.

  
***

Podziękowania za współprace dla "emerline"