Chciałam was zawiadomić że na tym blogu nie znajdziecie tylko opowiadanie o Bellamym i Clark, ale też i inne rzeczy dotyczące serialu „The 100” na przykład: Wiadomości, Ciekawostki, Tapety na pulpit, Muzykę czyli tytuły utworów wykorzystanych w poszczególnych odcinkach (na bieżąco dodawane) itp.
Witam wszystkich chciałam
ogłosić że dla tych co również tworzą opowiadania zakładam
specjalną zakładkę o nazwie „Reklamy Blogów”, możecie tam
zareklamować swoje opowiadania a oto instrukcja jak to zrobić.
1. Piszecie do mnie e-mail
(mój adres poniżej) w którym musi znaleźć się link do waszego
bloga z opowiadaniem oraz streszczenie opowiadania.
2. Jeśli ktoś zechce
może być to również filmik z YouTube reklamujący wasze
opowiadanie, w tym przypadku podajecie link do swojego bloga i link
do filmiku.
3. Chętni niech dadzą
znać o wysłaniu zgłoszenia w komentarzach pod najnowszym postem,
wystarczą dwa słowa „Zgłoszenie Wysłano”
Zapraszam zgłoszenia
wysyłajcie na : joannapetrova6@gmail.com
UWAGA:
PRZYJMUJE JEDYNIE OPOWIADANIA BLOGI DOTYCZĄCE PONIŻEJ WYMIENIONEJ
TEMATYCE:
SERIALE:
PRIMEVAL [SIŁY PIERWOTNE] 1. Connor & Abby
THE VAMPIRE DIARIES
1. Damon & Elena
2. Klaus & Caroline
3. The Vampire Diaries
THE 100:
1. Bellamy & Clarke
2. The 100
FILM:
SAGA THE MORTAL
INSTRUMENTS (SAGA DARY ANIOŁA)
1. Clary & Jace
2. Saimon & Clary &
Jace
3. Saimon & Isabel
4. Alec & Magnus
SAGA TWILIGHT (SAGA
ZMIERZCH)
1. Bella & Edwart
2. Alice & Jasper
3. Rose & Emmett
ORAZ
OPOWIADANIA
W stylu sławny
aktor/piosenkarz zakochuje się w zwykłej dziewczynie.
Octavia się myliła a teraz wybacz ale
muszę się rozmówić z twoja siostrą – zaprotestowałam
chłodno, jednocześnie dając mu do zrozumienia, że nie zamierzam
dłużej z nim rozmawiać po czym wyminęłam obojętnie bruneta i
wyszłam z namiotu.
Ruszając wprost do jego siostry byłam
wściekła za to co zrobiła, to nie ona powinna decydować co i
kiedy mam powiedzieć Bellamemu to w końcu przecież moje życie nie
jej.
- Jak śmiesz się wtrącać... – krzyknęłam wchodząc do
namiotu Octavii
- O co ci chodzi ? - zapytała udając że o
niczym nie wie
- Jeszcze pytasz kazałaś Bellamemu przyjść do
mnie bym mu o wszystkim powiedziała - krzyczałam
- Tak bo znając
ciebie Clark nigdy nie wyznasz mu że go kochasz
- Octavio rozumie
że Bellamy to twój brat i chcesz dla niego jak najlepiej –
zaczęłam spokojniejszym już tonem - ale Bellamy to też kobieciarz
pocałunek w lesie nie znaczy że mnie kocha dla niego to pewnie
zabawa, po za tym mówiłam ci że nie jestem pewna swoich uczuć,
dlatego właśnie to ja zadecyduje kiedy albo czy w ogóle powiem mu
co do niego czuje więc...
BELLAMY
Kiedy tylko Clark ruszyła do
Octavii poszedłem za nią musiałem wiedzieć o co chodzi już
miałem wchodzić gdy usłyszałem jak Clark kłóci się z Octavia.
„[...]Clark nigdy nie wyznasz
mu że go kochasz - Octavio rozumie że Bellamy
to twój brat i chcesz dla niego jak najlepiej ale Bellamy to też
kobieciarz pocałunek w lesie nie znaczy że mnie kocha – po
cichu wszedłem do środka i ustawiając się za Clark dałem znać
Octavii gestem dłoni by nie zdradziła się że tu jestem po czym
słuchałem dalej - dla niego to pewnie zabawa, po za tym
mówiłam ci że nie jestem pewna swoich uczuć dlatego właśnie to
ja zadecyduje kiedy albo czy w ogóle powiem mu co do niego czuje
więc... - byłem
zaskoczony słysząc te słowa zawsze myślałem że Clarke mnie nie
znosi.
CLARKE
Mówiłam
gdy nagle poczułam na szyi
czyjś oddech i jednocześnie usłyszałam
za sobą jego szept
-
A co do mnie czujesz
– zapytał szepcząc wprost
do mojego ucha
-
Bellamy?! – zawołałam
przerażona, odwracając się twarzą do niego.
– Jak długo tu stoisz? – spytałam
drżącym i zarówno
oskarżycielskim tonem.
BELLAMY
-
Wystarczająco, aby usłyszeć, że żywisz do mnie pewne uczucia –
odpowiedziałem, uśmiechając się ironicznie. – Nie jestem tylko
pewien jakie – zaśmiałem się, nie odrywając oczu od
zarumienionej twarzy dziewczyny.
- Bell, nie drażnij jej –
upomniała mnie Octavia.
Posłałem jej znudzone spojrzenie,
jednocześnie niedbałym gestem wskazując na drzwi. Dziewczyna
prychnęła pod nosem i zamaszystym krokiem opuściła namiot.
Rozzłościłem ją, jednak nie miało to większego znaczenia. Teraz
zostaliśmy z
Clarke sami.
Swój wzrok
ponownie skierowałem na blondynkę, która wyglądała, jakby miała
zamiar rozszarpać i mnie, i moją siostrę.
- Clarke, co do mnie
czujesz? – ponowiłem pytanie.
- Nic – odpowiedziała szybko.
Za szybko.
- Przecież widzę, że coś jest na rzeczy. Unikałaś
mnie przez tyle dni bez powodu? Nie jestem głupi.
- Bellamy…ja
sama nie wiem co czuję. Polubiłam cię – zaczęła niepewnie,
zawzięcie oglądając odzyskany zegarek. – Czego się nie
spodziewałam, gdy się poznaliśmy. Kto by lubił takiego dupka jak
ty? – zażartowała, próbując rozładować coraz bardziej napiętą
atmosferę.
Zaśmiałem się cicho. Miała rację, sam też nie
spodziewałem się, że tak będą wyglądać nasze relacje.
-
Zawdzięczam ci życie, tak jak wiele innych osób. Poza tym ufam ci.
Bardziej niż komukolwiek innemu w tej chwili.
- Nie czujesz do
mnie czegoś mocniejszego? – Nie mogłem się powstrzymać przed
tym pytaniem. Czy było możliwe, że odwzajemniała moje uczucia?
-
Zależy co masz na myśli – odparła z delikatnym uśmiechem. –
Jeśli jednak pytasz, czy jestem w tobie skrycie i szaleńczo
zakochana, aż po nocach nie śpię, tylko wyobrażam sobie bycie z
tobą, to nie – zachichotała. Wydawała się rozbawiona i
rozluźniona, jednak w jej oczach przez ułamek sekundy dostrzegłem
zawahanie i lekką niepewność, tak jakby…kłamała?
- Jesteś
pewna, Księżniczko?
- Tak. – Tym razem jej głos był twardy,
nawet przez moment się nie zawahała.
- Czyli przyjaciele? –
zapytałem, podchodząc
bliżej i spoglądając jej głęboko w oczy nasze usta dzieliły
dosłownie milimetry.
-
Przyjaciele – szepnęła
niepewnie, jeszcze chwile i była by moja lecz oczywiście
romantyczną
chwilę musiało
nam przerwać ponowne
pojawienie się Octavii. Co
sprawiło że Clarke natychmiast ode mnie odskoczyła.
-
Jeśli już skończyliście, to ruszcie się. Potrzebuję waszej
pomocy. - powiedziała
hardo
- W czym? –
zapytałem, uwalniając blondynkę z objęć.
- Zamierzam odnaleźć
Lincolna – odpowiedziała, spoglądając mi w oczy.
CLARKE
- Co
? o czym ty mówisz octavio nawet nie wiemy czy on żyje - powiedział
Bellamy
chcąc odwieść siostrę od tego pomysłu
- pójdę go szukać z
wami lub bez was, a tak propos
kiedy szukaliście Clarke
to też nie wiedziałeś czy żyje a jednak dzień w dzień jej
szukaliście
z Finem
- kiedy to usłyszałem poczułem na sobie wzrok Clarke
BELLAMY
- I
kto tu w kim się kocha – powiedziała z ironią w głosie
-
Akurat,
chciałabyś ale
niestety pomagałem tylko twojemu kochasiowi więc nie
patrz tak na mnie Clarke
- powiedziałem poddenerwowany.
- Jak
? - zapytała Clarke
- Jak
byś... - zacząłem poddenerwowany lecz nagle weszła mi w słowo
Octavia
- Więc
jak pójdziecie czy będziecie tak stać i się na siebie gapić ? -
zapytała zdenerwowana Octavia
kiedy zobaczyła że żadne z
nas się nie odzywa dodała – wiecie co prześpijcie się w końcu
ze sobą i będzie spokój
-
Octavio !!! - krzyknęliśmy jednocześnie z Clarke oburzeni słowami
mojej siostry
- No
co może wtedy któreś zwróci na mnie uwagę – powiedziała
wychodząc z namiotu była porządnie zdenerwowana. Natychmiast więc
ruszyłem za siostrą nie mogłem puścić jej samej w
głąb lasu wszędzie mogli czyhać nasi wrogowie.
-
No co może wtedy któreś zwróci na mnie uwagę – powiedziała
wychodząc z namiotu była porządnie zdenerwowana. Natychmiast więc
ruszyłem za siostrą nie mogłem puścić jej samej w głąb lasu
wszędzie mogli czyhać nasi wrogowie.
CLARKE
Wyruszyliśmy
standardowo w piątkę. Do pomocy zaciągnęliśmy jeszcze Fina i
Murphy’ego. Ten drugi zgodził się zaskakująco szybko. Wciąż
nie umiałam przywyknąć do jego nowej, dobrej wersji. Poszukiwania
zdecydowaliśmy się rozpocząć od miejsca, gdzie Lincoln został
porwany. U wejścia do jego obozu, tuż pod nosem naszych wrogów.
Nie było zbyt wielu problemów, wędrówka przebiegała bezpiecznie,
aż dotarliśmy do kamiennego posągu.
- To tutaj – powiedziała
Octavia, zatrzymując się i czujnie rozglądając dookoła. –
Stamtąd – wskazała na zarośla – wyszli żniwiarze. Zaatakowali
nas, Indra stała tam, Nyko tuż obok niej, my tutaj – dodała,
ustawiając się w odpowiednim miejscu.
- Ślady są w miarę
wyraźne – odezwał się w końcu Finn, przykucając i przyglądając
się ziemi. – Myślę, że mogę was poprowadzić – uśmiechnął
się, spoglądając mi w oczy. Widziałam, że chce zapracować na
swoje odkupienie. – Tutaj stoczyliście walkę, tak? – zapytał
dziewczynę. Potaknęła. – Tam są wyraźne odciski stóp i chyba
ślady ciągnięcia – wskazał wąską, prawie że niewidoczną
ścieżkę w północnym kierunku.
- Chodźmy – zarządził
Bellamy, łapiąc siostrę za rękę, jednocześnie próbując dodać
jej otuchy. Rozczuliło mnie to.
Ponownie ruszyliśmy, prowadzeni
przez szatyna. Wydawało się, że nie czekają nas żadne
niespodzianki, jednak nagle Murphy wyraźnie się spiął, ręką
sięgając po karabin.
- Wydaje mi się, że ktoś nas obserwuje –
wyszeptał, czujnie rozglądając się wokół siebie.
Chwilę
później śmignęła pierwsza strzała, potem kolejna. Zostaliśmy
zaatakowani. Ruszyliśmy biegiem w przeciwnym kierunku od
nadciągających Ziemian. Było ich trzech, wyraźnie widziałam
sylwetki, podążające za nami. Biegłam jako pierwsza, dlatego
ledwie zdążyłam się zatrzymać nad urwiskiem.
- Cholera –
zaklęłam.
- Clarke, ruszaj się! – zawołał Finn, wskazując
mi kierunek dalszej ucieczki.
Ponownie zaczęłam biec. Nie
zauważyłam lecącej w moją stronę strzały. Zrobili to inni.
Zewsząd usłyszałam krzyki:
- Uważaj! Clarke!
Nie zdążyłam
się uchylić. Jednak nie zostałam raniona. W ostatniej chwili
Bellamy osłonił mnie swoim własnym ciałem.
- Nie
Bellamy!!! - krzyknęłam gdy tylko ten upadł na ziemie. Biorąc go
w ramiona widziałam jak słabnie nagle ja i reszta grupy oraz
ziemianie którzy natychmiast zaczęli uciekać usłyszeliśmy sygnał
oznaczając nadejście toksycznej mgły natychmiast znalazła się
przy mnie Octavia
próbująca pomóc mi podnieść Bellamego
-
Dajcie
spokój już po nim musimy uciekać – powiedział Murphy widząc
jak usilnie
-
Zamknij się nikogo nie zostawię a zwłaszcza ciebie idioto –
powiedziałam do Bellamego czułam
że do oczy napływają mi łzy lecz musiałam być silna i nie dać
niczego po sobie poznać – co tak stoicie szybko pomóżcie nam -
krzyknęłam teraz na Fina
i Murphego
-
Jesteśmy
dość blisko Exodus'a pośpieszmy się – w ostatniej chwili
dotarliśmy na miejsce
-
Szybko
zamknijcie drzwi krzyknęłam - gdy tylko wszyscy znaleźliśmy się
w środku. Natychmiast Fin przekazał mi Bellamego i podbiegł by
zamknąć drzwi statku.
- Co
z nim ? - zapytała zdenerwowana Octavia kiedy wraz z Murphym
ułożyliśmy jej brata na posadce
- Jeszcze nie wiem na razie muszę wyjąć strzałę na szczęście
przeszła na wylot, Finn musisz pomóc mi go obrócić -
powiedziałam zwracając się do fina,po czym odwracając Bellamego
obłamałam ostrze i jednym pewnym ruchem wyciągnęłam strzałę z
piersi Bellamego po czym
opatrując go ułożyliśmy już płasko.
***
5
godzin później
- Mgła
już opada – powiedział Murphy
- Co z
nim ruszamy dalej? - zapytał Finn
- Nie
rana jest zbyt poważna ktoś musi sprowadzić tu moją matkę,
Octavio moja matka cię wysłucha weź ze sobą Fina i Murphego dla
bezpieczeństwa - rozkazałam
- A
ty?
-
Zostanę z Bellamym
- A co
jeśli pojawią się ziemianie –
zapytał zatroskany Fin – Nie poradzisz sobie z nimi sama.
-
Racja wnieśmy więc
Bellamyego na górę to będę
mogła zamknąć właz jak wrócicie to
zapukajcie będę wiedzieć że to wy. C.D.N.