INFO.
Chciałam was zawiadomić że na tym blogu nie znajdziecie tylko opowiadanie o Bellamym i Clark, ale też i inne rzeczy dotyczące serialu „The 100” na przykład: Wiadomości, Ciekawostki, Tapety na pulpit, Muzykę czyli tytuły utworów wykorzystanych w poszczególnych odcinkach (na bieżąco dodawane) itp.
A wszystko to w poszczególnych zakładkach.
wtorek, 17 października 2017
Powiadomienie
Trochę się pogubiłam w tym opowiadaniu więc zaczęłam od nowa teraz opowiadanie jest dostępne tutaj https://bellarke-secret-affair.blogspot.com i już go nie przerwe bo mam całość zaplanowaną zajrzyjcie i skomentujcie. Zapraszam.
sobota, 13 sierpnia 2016
Uwaga
Opowiadanie zostaje zmienione na "Secret Affair" które zacznie się tak samo lecz potoczy w innym kierunku gdyż to nieco mi się zagmatwało i nie mam już pomysłu na dalsze rozdziały. Dlatego przedstawiam wam zwiastun "Secret Affair".
http://bcllarke-love-secret.blogspot.com/
http://bcllarke-love-secret.blogspot.com/
sobota, 16 stycznia 2016
Rozdział 5 Part. 2.
Z GÓRY PODZIĘKOWANIA DLA Wolfs-lovers ZA POMOC W NAPISANIU ROZDZIAŁU
- Spokojnie nic mi nie jest, ledwo mnie
drasnąłeś – powiedziała Clark próbując go uspokoić
- Clark dlaczego się tak skradasz
mogłem cie zabić
- Ale nie zabiłeś i co ty tu w ogóle
robisz znowu mnie szukasz
- Nie chciałem tylko... ale zaraz skąd
wiesz że cie szukałem
- Widziałam cię nie raz w lesie
- I się nie odezwałaś jak mogłaś
- Ja...
- Wiesz co nie ważne potem o tym
pogadamy na razie trzeba cie opatrzyć zabieram cię do Arki
- Nie nigdzie się nie wybieram Bellamy
rozumie że jesteś zły i może nie zechcesz już mnie znać ale nie
byłam jeszcze gotowa by spojrzeć ci w oczy i powiedzieć że jestem
w tobie zakochana, kocham cie Bellamy. Jesteś dla mnie wszystkim.
Ale jeśli ty tego nie czujesz to.... - mówiła Clark lecz Bellamy
nie pozwalając jej skończyć przyciągnął Clark do siebie wpijając się w jej usta Clark odwzajemniała każdy pocałunek
rozkoszując się smakiem jego ust gdy zabrakło im tchu Bellamy
oderwał się od Clark i spoglądając jej głęboko w oczy szepną
to co tak bardzo pragnęła usłyszeć
- Ja też cię kocham Clark – szepną
ciężko oddychając po czym dodał - i pragnę być z tobą –
usłyszawszy to na twarzy Clark rozkwitł szeroki uśmiech jeszcze
nigdy nie czuła się tak szczęśliwa.
Zbliżał się zmierzch Clark i Bellamy
siedzieli nad wąwozem milcząc wtuleni w swoje ramiona obserwowali
zachód słońca
- Powinniśmy się już zbierać –
zaproponował Bellamy gdy za uwarzył jak Clark zadrżała z zimna
- Nie chce jeszcze pobyć tylko z tobą
poza tym jest za późno by się włóczyć po lesie zostańmy w moim
obozie jest bliżej niż Arka – zaproponowała Clark
- No dobrze ale tylko do rana –
powiedział Bellamy na co Clark tylko skinęła głową
- To prowadź księżniczko gdzie ten
twój ukryty zamek – dodał uśmiechając się zaś Clark bez
komentarza wzięła go za rękę i poprowadziła do jaskini gdy byli na
miejscu Bellamy był w szoku
- Żartujesz sobie przez prawie cały
tydzień cie tu szukałem
- Wiem znam twoją siostrę i wiedziałam
że ci się wygada dlatego przez pierwszy tydzień w innym miejscu
miałam obóz
- Ale Octavia nic mi nie zdradziła
- Wow myślałam że od razu ci się
wygada
- Nie nic nie powiedziała, a potem co
się z tobą działo? - zapytał siadając na ziemi
- Potem, tęskniłam – powiedziała
Clark siadając Bellamemu na kolana i delikatnie go całując
- A za kim tak tęskniłaś – zapytał
Bellamy
- za tobą głuptasie, a teraz możesz
się zamknąć powiedziała popychając go na ziemie i siadając na nim
okrakiem po czym nachyliła się i zaczęła go całować już po chwili
wszędzie były porozrzucane
ubrania a Clark i Bellamy kochali się
dla nich obojga to była wyjątkowa noc której nigdy nie zapomną.
Gdy nastał świt Clark obudziła się
w ramionach śpiącego jeszcze Bellamego i patrząc na niego czuła że
podjęła właściwą decyzję była szczęśliwa myślała o tym jak
teraz co dzień będzie mogła budzić się w jego ramionach patrzeć
w te czekoladowe oczy i mówić jak bardzo go kocha, lecz po chwili
posmutniała gdyż też zdała sobie sprawę co zrobiła zdradziła
Finna bo mimo że odeszła z obozu to nie zakończyła definitywnie
związku z Finem. A spędzenie tej nocy z Bellamym było błędem
stało się za szybko, lecz nie żałowała wiedziała że jeśli
teraz zniknie zranii Bellamego ale musiała z nim porozmawiać tylko
co ma mu powiedzieć gdy się obudzi, że wybrała jego, a może że
go kocha ale on przecież to wie, najlepiej będzie gdy poprosi go o
trochę czasu ale bała się czy on ją zrozumie.
- Clark co się stało? Płaczesz? –
zapytał Bellamy gdy budząc się poczuł na swoim torsie łzę
spływającą po policzku Clark
- Bellamy ta noc to był błąd...
- Co ?!! o czym ty mówisz przecież
mówiłaś że mnie kochasz
- Bo kocham,chce być z tobą i nie
żałuje ale to stało się za szybko
- Zaraz nic już nie rozumie mówisz że
mnie kochasz że chcesz być ze mną że nie żałujesz więc o co
tak naprawdę chodzi
- Boje się Bellamy
- Czego
- Powrotu jak ja mam spojrzeć teraz w
oczy Finowi i powiedzieć że to z tobą pragnę być przecież przed
moim odejściem nie zerwałam z nim wciąż jestem jego dziewczyną
na dodatek wy się przyjaźnicie co on sobie o nas pomyśli
- niech myśli co chce on też cię
okłamał a nawet gorzej wykorzystał cie nie powiedział ci że ma
dziewczynę tylko skorzystał z okazji
- Ale...
- Posłuchaj jeśli chcesz nie musimy
mu od razu mówić powiesz mu kiedy będziesz gotowa choć nie wiem
ile tak wytrzymam
- Zrobisz to dla mnie? Dasz mi czas?
- Kocham cie Clark i dla ciebie zrobię
wszystko
- Dziękuję
- Powinniśmy już wracać Clark, choć naprawdę chętnie bym tu z tobą został ale...
- Więc zostańmy
- Nie to ciebie będą szukać mnie już dawno przestali szukać.
- Nieprawda Clark co dzień z każdego powrotu musiałem zdawać relację twojej mamie o tym czy wpadłem na jakiś ślad po tobie, wszyscy myślą że zaginęłaś. Musisz ze mną wrócić nie tylko ze względu na swoją mamę ale też na mnie Clark tęsknię za tobą.
- Dobrze ale wracam tylko po to by móc być z tobą
Clark była już gotowa do drogi, teraz uświadomiła sobie, że nie może uciekać w nieskończoność. Wzięła głęboki oddech i wyszła na zewnątrz, po chwili wyszedł również Bellamy, złapał ją za rękę i czule pocałował w czoło.
- Gotowa? - zapytał z troską.
-Jeszcze nie - powiedziała i bez ostrzeżenia wpiła się w jego usta - teraz już tak.
Chłopak uśmiechnął się i pociągnął ją w stronę pobliskiego lasu.
- Bell - szepnęła Clark.
- Hmm - mruknął.
- Wiesz, że będąc ze mną zobowiązujesz się , znosić złe chumory, całować na dobranoc i ...
- I co jeszcze księżniczko, Hmm?
- A jeśli chociaż spojrzysz na inną...
Nie dokończyła bo Bellamy zamknął jej usta pocałunkiem.
- To co księżniczko?
- To ...
Brunet znów uniemożliwił jej dokończenie myśli.
- Nie ma takiej opcji - szepnął opierając swoje czoło o jej - rozumiesz?
- Tak
- To dobrze.A ty pamiętaj by Fin trzymał łapy z dala od tego - dodał kładąc dłoń na pośladkach Clark
- No wiesz ty co! - krzyknęła oburzona zachowaniem Bellamego Clark zrzucając z siebie jego dłoń - Zachowuj się.
- No co chcesz też muszę wyznaczyć ci jakieś granice myślisz że miło mi będzie patrzeć na ciebie w ramionach tego pajaca.
- Wiem że to będzie dla ciebie trudne ale niestety musisz wytrzymać obiecuje że postaram się długo nie zwlekać.
- Już niedaleko - stwierdził Bllamy lecz po chwili popychając Clark w stronę pobliskiego drzewa dodał - Ale na tyle daleko bym mógł jeszcze zrobić to - powiedział po czym przyciskając Clark do drzewa wpił się nachalnie w jej usta. Ich ciała przylegały do siebie niczym dwa magnesy Clark czuła ból od pnia drzewa wbijającego się w jej plecy lecz pocałunek Bellamego sprawiały że mimo to nie chciała by przestawał
- Aaa - westchnęła Clark gdy tylko Bellamy zaczą przenosić się z ustami na jej szyje i dekolt - Bellamy przestań... ach... Bell musimy wracać
- Na pewno chcesz bym przestał? - zapytał całując szyje Clark
- Tak? - odpowiedziała niepewnie podczas jego pocałunków
- To czemu ci nie wierze
- Skarbie proszę... Aaa...Musimy poza tym to drzewo wbija mi się w plecy dłużej nie wytrzymam - słysząc to Bellamy się roześmiał
- Już cie puszczam - powiedział uśmiechając się
Po kilku minutach szybkiego marszu, brama była już widoczna. Myśli Clark galopowały. Co jeśli Finn się zemści albo skrzywdzi Bella kiedy dowie się że to on był powodem zerwania.
Pod samą bramą, chłopak zatrzymał się gwałtownie. Blondynka spojrzała na niego badawczo. Brunet złożył na jej ustach gorący pocałunek.
- Gotowa? Zapytał po raz drugi tego dnia.
- Teraz tak - szepnęła łapiąc oddech - chodźmy.
- Nieprawda Clark co dzień z każdego powrotu musiałem zdawać relację twojej mamie o tym czy wpadłem na jakiś ślad po tobie, wszyscy myślą że zaginęłaś. Musisz ze mną wrócić nie tylko ze względu na swoją mamę ale też na mnie Clark tęsknię za tobą.
- Dobrze ale wracam tylko po to by móc być z tobą
***
- Gotowa? - zapytał z troską.
-Jeszcze nie - powiedziała i bez ostrzeżenia wpiła się w jego usta - teraz już tak.
Chłopak uśmiechnął się i pociągnął ją w stronę pobliskiego lasu.
- Bell - szepnęła Clark.
- Hmm - mruknął.
- Wiesz, że będąc ze mną zobowiązujesz się , znosić złe chumory, całować na dobranoc i ...
- I co jeszcze księżniczko, Hmm?
- A jeśli chociaż spojrzysz na inną...
Nie dokończyła bo Bellamy zamknął jej usta pocałunkiem.
- To co księżniczko?
- To ...
Brunet znów uniemożliwił jej dokończenie myśli.
- Nie ma takiej opcji - szepnął opierając swoje czoło o jej - rozumiesz?
- Tak
- To dobrze.A ty pamiętaj by Fin trzymał łapy z dala od tego - dodał kładąc dłoń na pośladkach Clark
- No wiesz ty co! - krzyknęła oburzona zachowaniem Bellamego Clark zrzucając z siebie jego dłoń - Zachowuj się.
- No co chcesz też muszę wyznaczyć ci jakieś granice myślisz że miło mi będzie patrzeć na ciebie w ramionach tego pajaca.
- Wiem że to będzie dla ciebie trudne ale niestety musisz wytrzymać obiecuje że postaram się długo nie zwlekać.
- Już niedaleko - stwierdził Bllamy lecz po chwili popychając Clark w stronę pobliskiego drzewa dodał - Ale na tyle daleko bym mógł jeszcze zrobić to - powiedział po czym przyciskając Clark do drzewa wpił się nachalnie w jej usta. Ich ciała przylegały do siebie niczym dwa magnesy Clark czuła ból od pnia drzewa wbijającego się w jej plecy lecz pocałunek Bellamego sprawiały że mimo to nie chciała by przestawał
- Aaa - westchnęła Clark gdy tylko Bellamy zaczą przenosić się z ustami na jej szyje i dekolt - Bellamy przestań... ach... Bell musimy wracać
- Na pewno chcesz bym przestał? - zapytał całując szyje Clark
- Tak? - odpowiedziała niepewnie podczas jego pocałunków
- To czemu ci nie wierze
- Skarbie proszę... Aaa...Musimy poza tym to drzewo wbija mi się w plecy dłużej nie wytrzymam - słysząc to Bellamy się roześmiał
- Już cie puszczam - powiedział uśmiechając się
Po kilku minutach szybkiego marszu, brama była już widoczna. Myśli Clark galopowały. Co jeśli Finn się zemści albo skrzywdzi Bella kiedy dowie się że to on był powodem zerwania.
Pod samą bramą, chłopak zatrzymał się gwałtownie. Blondynka spojrzała na niego badawczo. Brunet złożył na jej ustach gorący pocałunek.
- Gotowa? Zapytał po raz drugi tego dnia.
- Teraz tak - szepnęła łapiąc oddech - chodźmy.
środa, 9 grudnia 2015
Rozdział 5 Part. 1.
Gdy tylko nastał ranek Octavia
pobiegła jak najprędzej przekazać Bellamemu list od Clark. bała
się jego reakcji, ostatnio dziwnie się zachowuje. Bellamy był jej
bratem dlatego do niego pobiegła najpierw, a później dostarczy
list Finowi.
- Bellamy śpisz?
- Nie, poduszkę wącham - warknął, jeszcze zaspany.
- Musimy pogadać - powiedziała poważnie Octavia i usiadła obok niego.
- Och co się stało, kogo mam znów ratować?
- Clark odeszła - powiedziałam szybko, chcąc mieć to już za sobą.
- Jak to?! - prawie krzyknął, siadając raptownie.
- To co słyszałeś, prosiła tylko by ci to przekazać. - powiedziała Octavia podając list bratu. Bellamy natychmiast rozłożył list i zaczął czytać
- Dokąd poszła? - zapytał zaciskając szczękę.
- Nie wiem - skłamała.
- Octavio mnie nie okłamiesz! Dokąd poszła?
- Jestem twoją siostrą ale jej przyjaciółką i obiecałam, że nic nie powiem, więc wybacz ale nie mogę.
- Gdzie ona jest! - ryknął wściekle, ale na jego twarzy wisiała tylko rozpacz.
- Bellamy - szepnęłam łagodnie, ale chłopak wstał gwałtownie, mierząc mnie morderczym wzrokiem, dysząc ciężko.
- Gdzie? - już nie krzyczał. Wyraz jego twarzy diametralnie się zmienił, spojrzał na mnie oczyma pełnymi bólu - proszę - powiedział niemal szepcząc. Nigdy nie widziałam go w takim stanie.
Podeszłam do niego bliżej.
- Kochasz ją? - zapytałam poważnie. Przez moment w jego oczach dostrzegłam panikę.
- Tak - odpowiedział krótko, a ja wiedziałam, że mówi prawdę.
- Więc daj jej trochę czasu ona go potrzebuje musi wszystko sobie poukładać – poprosiła go siostra.
- Bellamy śpisz?
- Nie, poduszkę wącham - warknął, jeszcze zaspany.
- Musimy pogadać - powiedziała poważnie Octavia i usiadła obok niego.
- Och co się stało, kogo mam znów ratować?
- Clark odeszła - powiedziałam szybko, chcąc mieć to już za sobą.
- Jak to?! - prawie krzyknął, siadając raptownie.
- To co słyszałeś, prosiła tylko by ci to przekazać. - powiedziała Octavia podając list bratu. Bellamy natychmiast rozłożył list i zaczął czytać
- Dokąd poszła? - zapytał zaciskając szczękę.
- Nie wiem - skłamała.
- Octavio mnie nie okłamiesz! Dokąd poszła?
- Jestem twoją siostrą ale jej przyjaciółką i obiecałam, że nic nie powiem, więc wybacz ale nie mogę.
- Gdzie ona jest! - ryknął wściekle, ale na jego twarzy wisiała tylko rozpacz.
- Bellamy - szepnęłam łagodnie, ale chłopak wstał gwałtownie, mierząc mnie morderczym wzrokiem, dysząc ciężko.
- Gdzie? - już nie krzyczał. Wyraz jego twarzy diametralnie się zmienił, spojrzał na mnie oczyma pełnymi bólu - proszę - powiedział niemal szepcząc. Nigdy nie widziałam go w takim stanie.
Podeszłam do niego bliżej.
- Kochasz ją? - zapytałam poważnie. Przez moment w jego oczach dostrzegłam panikę.
- Tak - odpowiedział krótko, a ja wiedziałam, że mówi prawdę.
- Więc daj jej trochę czasu ona go potrzebuje musi wszystko sobie poukładać – poprosiła go siostra.
- A co jeśli ona wybierze tego pajaca
Fina
- Nie wybierze, Clark cie kocha Bellamy zaufaj mi, zaufaj jej – powiedziała Octavia pocieszając brata
- No nie wiem siostra, nie był bym tego taki pewien przecież my non stop się kłócimy
- Bo tacy właśnie jesteście jak ogień i woda dwa przeciwieństwa które nie mogą bez siebie żyć
- Zobaczysz że nie miną dwa tygodnie a ona wróci a teraz wybacz ale mam coś do załatwienia – powiedziała Octavia po czym wyszła z namiotu Bellamego i ruszyła do Fina. Nie mogła powiedzieć Finowi gdzie jest Clark, nie mogła dopuścić by znów się zeszli. Chłopak siedział przy ognisku, wpatrując się w ogień.
- Hej. Widziałaś Clark? Nie mogę jej nigdzie znaleźć. - zapytał zmartwiony zaś O. podała mu tylko list, który wziął z niepewnością.
- Przykro mi – powiedziała Octavia i odwróciła się na pięcie powoli odchodząc ale po chwili chłopak doganiając ją złapał za ramię i zażądał wyjaśnień.
- Ty wiesz gdzie ona jest? - bardziej stwierdził, niż zapytał.
- Nie – skłamała Octavia po raz kolejny, patrząc mu w oczy i szybko odeszła.
- Nie wybierze, Clark cie kocha Bellamy zaufaj mi, zaufaj jej – powiedziała Octavia pocieszając brata
- No nie wiem siostra, nie był bym tego taki pewien przecież my non stop się kłócimy
- Bo tacy właśnie jesteście jak ogień i woda dwa przeciwieństwa które nie mogą bez siebie żyć
- Zobaczysz że nie miną dwa tygodnie a ona wróci a teraz wybacz ale mam coś do załatwienia – powiedziała Octavia po czym wyszła z namiotu Bellamego i ruszyła do Fina. Nie mogła powiedzieć Finowi gdzie jest Clark, nie mogła dopuścić by znów się zeszli. Chłopak siedział przy ognisku, wpatrując się w ogień.
- Hej. Widziałaś Clark? Nie mogę jej nigdzie znaleźć. - zapytał zmartwiony zaś O. podała mu tylko list, który wziął z niepewnością.
- Przykro mi – powiedziała Octavia i odwróciła się na pięcie powoli odchodząc ale po chwili chłopak doganiając ją złapał za ramię i zażądał wyjaśnień.
- Ty wiesz gdzie ona jest? - bardziej stwierdził, niż zapytał.
- Nie – skłamała Octavia po raz kolejny, patrząc mu w oczy i szybko odeszła.
***
Rozmyślając nad swoimi uczuciami
Clark siedziała nad wąwozem w miejscu gdzie po raz pierwszy Bellamy
ją pocałował nie wiedziała dlaczego to tam postanowiła rozbić
pierwszy obóz może to dlatego że stwierdziła iż na razie musi
zatrzymać się w innym miejscu bo znała na tyle dobrze swoją
przyjaciółkę że podejrzewała iż ta wygada się bratu gdzie
teraz jest, ale tak naprawdę gdzieś w głębi ducha wiedziała też,
że to wspomnienie tamtego pocałunku ją tu przywiodło. Po
tygodniu
Clark stwierdziła że w jaskini
Lincolna będzie bezpieczniejsza a Bellamy na pewno zaprzestał już
poszukiwań w tamtym rejonie.
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Bellamy spojrzał w stronę lasu.
- Gdzie jesteś Clarke?- szepnął cicho w stronę lasu. To już miesiąc jak opuściła obóz i miesiąc jak ją pocałował myśląc że zrozumie co chciał przez to powiedzieć. Bał się, że zadziałał zbyt szybko i teraz dziewczyna nie wróci nigdy. Przez jego ciało przeszły dreszcze niepokoju, gdy pomyślał, że może jej grozić niebezpieczeństwo. Tak bardzo chciałby żeby była bezpieczna, tu przy nim. Ostatnie 30 dni czuł się tak bardzo samotny, to zadziwiające, jak szybko można się do kogoś przyzwyczaić. Mimo że, wiedział, że jego księżniczki nie ma w obozie, podświadomie szukał wzrokiem drobnej blondynki. Tak bardzo skupiał się na tym, gdzie może teraz być i czy wszystko z nią w porządku, że wszystko wokół przestało się liczyć. Drażniło go wszystko, co zmuszał go do powrotu do rzeczywistości, przez co często reagował gniewem. Najbardziej jednak denerwował go widok Finn gdyż to jego próbował obwiniać za odejście Clark, musiał zaciskać pięści i wykorzystywać całą siłę woli, by się na niego nie rzucić. Na szczęście nie zdarzyło się to zbyt czysto, gdyż większość czasu spędzał w lesie, pod pretekstem polowań, wykrzykując ukochane imię.
***
Od miesiąca Clark nie widziała
chłopaków każdy dzień był dla niej taki sam tęskniła za
głupimi dowcipami Fina, za kutniami z Bellamym choć czasami udawało
jej się uciec myślami gdzie indziej to i tak oni zawsze byli z nią
gdyż serce nie dawało o nich zapomnieć ta tęsknota i ból
sprawiały że po jakiś kilku minutach myśli powracały czasem
będąc na polowaniu wydawało jej się że słyszy Bellamego który
wykrzykuje jej imię lecz nie widziała go nigdzie w pobliżu ale, na
dzisiejszym polowaniu przekonała się że to iż go słyszy nie było
wytworem jej umysłu, gdyż
nagle Clark usłyszała znajomy jej
głos.
-Clark, Clark – wołał Bellamy,
Clark natychmiast schowała się za pobliskie drzewo w nadziei że
jej nie zaówarzył spoglądając na niego z ukrycia czuła jak jej
serce przyśpiesza miała ochotę wyjść z ukrycia i rzucić się w
jego ramiona ale wiedziała że nie może tego zrobić bo jeśli się
ujawni
Bellamy zacznie namawiać ją do
powrotu a ona nie jest na to jeszcze gotowa. Kiedy tylko Bellamy się
oddalił Clark wróciła do jaskini rezygnując z dzisiejszego
polowania i siadając przy ognisku które rozpaliła myślała o nim,
nie potrafiła podjąć jeszcze decyzji, ale myślała o tym co by im
teraz powiedziała gdyby wróciła do obozu i jak by zareagowali na
jej powrót.
Była świadoma, że kiedyś w końcu musi podjąć tą decyzję lecz tak bardzo się tego bała, gdyż wiedziała, że wówczas straci jednego z nich bezpowrotnie. Musi wybrać pomiędzy tym co podpowiada rozum i tym czego pragnie serce. Z doświadczenia wiedziała, że decyzję podejmowane sercem są nieroztropne, i że nie powinna dać się ponieść uczuciom, ale tak bardzo ciągnęło ją do oczu koloru ciemnej czekolady. Odtwarzania scenę ich pocałunku w myślach raz za razem i wiedziała już, że tym razem właściwą decyzję podejmie sercem. Clarke czuła też tęsknotę za pozostałymi z setki. Zastanawiała się, jak zareagują na jej powrót. Bała się, że już o niej zapomnieli, albo co gorsza są na nią źli za to że ich zostawiła. Nie zdziwiła by się gdyby tak było. Zdawała sobie sprawę, z tego, że jej chwilowa nieobecność mogła doprowadzić do tego, że ludzie będą uważać ją za tchórze lub stracą do niej zaufanie. No cóż niezależnie co się stanie, będzie musiała się z tym zmierzyć prędzej czy później.
Była świadoma, że kiedyś w końcu musi podjąć tą decyzję lecz tak bardzo się tego bała, gdyż wiedziała, że wówczas straci jednego z nich bezpowrotnie. Musi wybrać pomiędzy tym co podpowiada rozum i tym czego pragnie serce. Z doświadczenia wiedziała, że decyzję podejmowane sercem są nieroztropne, i że nie powinna dać się ponieść uczuciom, ale tak bardzo ciągnęło ją do oczu koloru ciemnej czekolady. Odtwarzania scenę ich pocałunku w myślach raz za razem i wiedziała już, że tym razem właściwą decyzję podejmie sercem. Clarke czuła też tęsknotę za pozostałymi z setki. Zastanawiała się, jak zareagują na jej powrót. Bała się, że już o niej zapomnieli, albo co gorsza są na nią źli za to że ich zostawiła. Nie zdziwiła by się gdyby tak było. Zdawała sobie sprawę, z tego, że jej chwilowa nieobecność mogła doprowadzić do tego, że ludzie będą uważać ją za tchórze lub stracą do niej zaufanie. No cóż niezależnie co się stanie, będzie musiała się z tym zmierzyć prędzej czy później.
11 MIESIĘCY PÓŹNIEJ
Minął rok odkąd Clark odeszła a ja straciłem chęć do życia gdyż bez niej nie było tak samo co dzień chodziłem po lesie szukając jej raz nawet zdawało mi się że ją widziałem ale niestety to nie była ona, wciąż miałem za złe Octavii że nie chce mi zdradzić miejsca pobytu Clark nie raz się już o to pokłóciłem z siostrą nie mogłem już tak dłużej nie potrafiłem muszę zacząć normalnie żyć dlatego dziś postanowiłem pójść nad wąwóz w miejsce naszego pierwszego prawdziwego pocałunku i pożegnać się ze swoją miłością a potem zacząć żyć tak jakbyśmy się nigdy nie poznali jakby nigdy nie istniała.
Od roku Clark targają sprzeczne uczucia ale nie mogła już dłużej znieść tej samotności więc postanowiła wybrać się na spacer i podjąć ostateczną decyzję idąc przed siebie nie wiedziała nawet kiedy ani jak znalazła się nad wąwozem gdzie spotkała jego.
- Clark czemu mi to zrobiłaś –
mówił do siebie Bellamy gdy nagle usłyszał za sobą jakiś szelest
natychmiast łapiąc broń odwrócił się i wystrzelił gdy spojrzał
na napastnika był w szoku to nie był wróg tylko dziewczyna którą
kochał nad życie.
C.D.N.
*****
czwartek, 5 listopada 2015
Rozdział 4
Minęły
3 tygodnie od dnia w którym Abigail przeprowadziła transfuzje krwi
a jej córka zdała sobie sprawę że kocha nie tylko Fina ale też i
Bellamego przez cały ten czas Clark wraz z Octavią czuwały nad
Bellamym który z każdym dniem czuł się lepiej zaś reszta ekipy
wróciła do arki i czekała na ich powrót. Kiedy zdarzały się
momenty że Octavia gdzieś na chwile wyszła a Clark i Bellamy
zostawali sam na sam atmosfera w pomieszczeniu stawała się napięta
Bellamy czekał aż Clark poruszy temat jego wyznania zaś ona
udawała że nic takiego nie miało miejsca dziś mieli wracać do
arki przez powrotną drogę panowała cisza gdy nagle Octavia
stwierdziła że dłużej nie wytrzyma tego napięcia.
-
Wybaczcie ale to zaczyna robić się męczące zachowujecie się jak
bohaterowie Dumy i Uprzedzenia skończcie z tym wreszcie i sobie
wszystko wyjaśnijcie przecież to proste ty Clark kochasz jego a on
ciebie dlaczego nie chcecie tego przyznać przecież […]
-
Nie wtrącaj się siostra nie wiesz o czym mówisz tylko jedno z nas
kocha, więc to i tak się nie uda, a teraz zakończmy ten temat i
wracajmy do arki – wykrzykną Bellamy i ruszył przed siebie.
-
A jednak on tylko majaczył nie kocha mnie – pomyślała Clark
kiedy Octavia ruszyła za Bellamym Clark przez chwilę wciąż stała
w miejscu mając łzy w oczach gdyż właśnie dowiedziała się że
osoba którą darzy tak silnym uczuciem nie odwzajemnia go,
ale
też dzięki temu zrozumiała że nie musi już dokonywać wyboru
pomiędzy Finem a Bellamym i już wiedziała co zrobi, da szansę
Finowi wróci do niego i będzie z nim szczęśliwa, a przynajmniej
tak jej się wydawało ale o tym za chwilę gdy tylko Bellamy Octavia
i Clark wrócili do Arki wszyscy przyjaciele powitali ich z otwartymi
ramionami zwłaszcza Finn cieszył się że Clark jest już z
powrotem.
-
Nareszcie jesteście - powiedział Finn podchodząc i obejmując
Clark zaś Bellamy nie chcąc patrzeć na ich czułości poszedł
od razu do swojego namiotu a Octavia natychmiast pobiegła do
Lincolna rzucając mu się w ramiona.
-
Skont się tu wziąłeś przecież. ..
-
Cii to długa historia ważne że wróciłem tak bardzo cię kocham
Octavio - powiedział czule Lincoln
- A ja ciebie Lincoln. i nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłam- odpowiedziała Octavia całując ukochanego.
- A ja ciebie Lincoln. i nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłam- odpowiedziała Octavia całując ukochanego.
***
Czy
ona naprawdę nie widzi co do niej czuje po raz pierwszy aż tak mi
zleży na jakiejś dziewczynie może jeśli o nią zawalczę to
zrozumie - powiedział sobie Bellamy i natychmiast wstał i ruszył
do namiotu Clark
Kiedy
miał już wchodzić do namiotu Clark usłyszał rozmowę
-
Finn zastanawiałam się nad naszym związkiem i jeśli dalej chcesz
być ze mną to możemy spróbować – zaproponowała Clark
-
Kocham cie Clark - wyznał ucieszony Finn tym że Clark daje mu drugą
szanse.
-
Ja ciebie tez Finn – odparła gdyż jakoś nie potrafiła
powiedzieć „kocham” tak jak mówiła to mu kiedyś.
-
I nawet nie masz pojęcia jak się cieszę że dajesz mi drugą
szanse. - dodał Finn
-
Ale stawiam jeden warunek nigdy więcej nie kłam. Obiecaj mi to.
-
Dobrze księżniczko obiecuje że nigdy więcej cię nie okłamie -
odparł Finn po czym mocno przytulił Clark
-
I proszę nie nazywaj mnie księżniczką nie znoszę tego
-
Ale gdy Bellamy cię tak nazywa to ci nie przeszkadza
-
Nieprawda po prostu nie lubię się z nim kucić więc puszczam to
mimo uszu – skłamała Clark gdyż tak naprawdę uwielbiała gdy
Bellamy nazywał ją księżniczką czuła wtedy że jest ona dla
niego kimś więcej niż przyjaciółką.
***
Słysząc
rozmowę Clark i Fina, Bellamy aż kipiał ze złości miał ochotę
tam wejść i zrobić niezłą awanturę
-
Do diabła Clark jak mogłaś – powiedział do siebie i zaciskając
pięści ruszył w stronę swojego namiotu
-
Słyszałeś co to było – zapytała Clark usłyszawszy czyjeś
słowa
-
Nic nie słyszałem – odpowiedział Fin lecz mimo to Clark wyszła
z namiotu i ujrzała jak wkurzony Bellamy wraca do siebie i
zrozumiała Bellamy słyszał całą ich rozmowę, ale czemu się tak
wściekł, przecież nie rozmawiali o nim, czuła że musi to jak
najszybciej wyjaśnić dlatego wróciła na moment do Fina i
składając na jego ustach delikatny pocałunek powiedziała dobranoc
po czym ruszyła do Bellamego.
-
Bellamy możemy porozmawiać – zapytała Clark wchodząc do namiotu
Bellamyego
-
Jasne o co chodzi – zapytał udając że nie ma pojęcia z czym
przychodzi Clark
-
Właśnie chciałam zapytać cię o to samo widziałam cię jak
odchodziłeś wkurzony spod mojego namiotu i nie wiem dlaczego.
-Myślę
że dobrze wiesz dlaczego Clark, a teraz lepiej wracaj do ukochanego
Fina na pewno już się stęsknił
-
Ale ja naprawdę nie rozumie o co ci chodzi
-
Więc może to ci pomoże zrozumieć – powiedział Bellamy po czym
podszedł do Clark i gwałtownie przyciągając ją do siebie wpił
się w jej usta zaskoczona Clark nie odwzajemniła zaś pocałunku.
Gdy się od siebie oderwali Clark bez słowa wybiegła z namiotu
Bellamego i wróciła do siebie po czym kładwszy się na łóżku
zaczęła płakać i zastanawiać się co ma zrobić właśnie
wróciła do Fina, a zaraz potem Bellamy ją całuje. Jedyne wyjście
jakie teraz widziała to porzucenie ich obu i odejście na jakiś
czas by się przekonała o którym z nich łatwiej jej będzie
zapomnieć a za którym będzie tęsknić bardziej czuła że tylko w
ten sposób będzie mogła podjąć właściwą decyzje ale przecież
właśnie wróciła do Fina więc nie może teraz od tak do niego
pójść i powiedzieć że odchodzi, bo na pewno zapyta ją dlaczego,
a tego powiedzieć mu nie może i właśnie między innymi dlatego
postanowiła że nim odejdzie napisze do obydwu listy w których
wszystko im wyjaśni. A więc postanowione odejdzie jeszcze dziś
wstawszy z łóżka wzięła kartki i długopis i zaczęła pisać.
LIST
DO FINNA
Drogi
Finie przepraszam że zniknęłam bez pożegnania ale tak będzie
lepiej muszę zastanowić się nad kilkoma sprawami w
samotności, a przede wszystkim nad nami bo chodź wczoraj do siebie
wróciliśmy to nie wiem czy to była dobra decyzja i proszę nie
szukaj mnie kiedyś wrócę.
Clark
LIST
DO BELLAMEGO
Drogi
Bellamy przepraszam że znikam bez pożegnania ale po wczorajszym nie
wiem co mam robić wróciłam niby do Fina ale ty też jesteś w moim
sercu nie sadziłam że kiedyś będę czuć do ciebie coś takiego,
bo tak bardzo jak cie nie znoszę, to tak samo bardzo mocno cię
kocham i nie mam pojęcia co robić dlatego odchodzę może jeszcze
kiedyś znów się spotkamy i wtedy będzie między nami inaczej,
lepiej.
Clark
Skończywszy
pisać Clark podpisała listy po czym zaczekała aż wszyscy się
położą i spakowała kilka swoich rzeczy w plecak a następnie
wymknęła się, po drodze zahaczając o namiot Octavii która jak
się okazało jeszcze nie spała.
-
Octavio spisz już – zapytała Clark wchodząc do namiotu
przyjaciółki
-
Właśnie miałam się kłaść ale mów o co chodzi
-
Mam do ciebie prośbę czy mogłabyś rano przekazać te listy
Bellamemu i Finowi – zapytała Clark podając listy Octavii
–
Dobrze ale dlaczego Clark, i co
tu jest grane, gdzie się wybierasz – zapytała zaniepokojona
Octavia zobaczywszy przyjaciółke z plecakiem.
-
Ja odchodzę Octavio i nie wiem kiedy wrócę przeproś też oddemnie
moją mamę ale muszę odejść potrzebuje samotności
-
Co? Czemu? Co się stało? - pytała zdenerwowana Octavia
-
Twój brat się stał pokochałam go, ale kocham też Fina i muszę
dokonać wyboru muszę być pewna bez którego z nich nie mogę żyć.
-
Ale gdzie się masz zamiar podziać
-
Nie wiem może na początek tam gdzie mieszkał Lincoln zanim go
poznaliśmy skoro jest teraz jednym z nas i mieszka tu na Arce to tam
jest pusto, ale proszę nie wygadaj się nikomu gdzie jestem.
-
Dobrze ale obiecaj że do nas wrócisz – powiedziała Octavia
-
Obiecuje i dziękuje za wszystko – obiecała Clark po czym
przytuliwszy przyjaciółkę pożegnała się i wymknąwszy się z
obozu ruszyła w drogę. C.D.N.
*****
Witam i przepraszam za tak długą nieobecność ale niestety brakowało mi czasu i weny by coś napisać chce was prosić też o komentarze gdyż świadomość że ktoś to czyta daje mi siłę by pisać a brak czytelników = brak weny.
środa, 16 września 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)