INFO.

Chciałam was zawiadomić że na tym blogu nie znajdziecie tylko opowiadanie o Bellamym i Clark, ale też i inne rzeczy dotyczące serialu „The 100” na przykład: Wiadomości, Ciekawostki, Tapety na pulpit, Muzykę czyli tytuły utworów wykorzystanych w poszczególnych odcinkach (na bieżąco dodawane) itp.

A wszystko to w poszczególnych zakładkach.

czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział 2

Z NOWYM ROKIEM NOWY ROZDZIAŁ ;)





CLARKE

Octavia się myliła a teraz wybacz ale muszę się rozmówić z twoja siostrą – zaprotestowałam chłodno, jednocześnie dając mu do zrozumienia, że nie zamierzam dłużej z nim rozmawiać po czym wyminęłam obojętnie bruneta i wyszłam z namiotu.
Ruszając wprost do jego siostry byłam wściekła za to co zrobiła, to nie ona powinna decydować co i kiedy mam powiedzieć Bellamemu to w końcu przecież moje życie nie jej.
- Jak śmiesz się wtrącać... – krzyknęłam wchodząc do namiotu Octavii
- O co ci chodzi ? - zapytała udając że o niczym nie wie
- Jeszcze pytasz kazałaś Bellamemu przyjść do mnie bym mu o wszystkim powiedziała - krzyczałam
- Tak bo znając ciebie Clark nigdy nie wyznasz mu że go kochasz
- Octavio rozumie że Bellamy to twój brat i chcesz dla niego jak najlepiej – zaczęłam spokojniejszym już tonem - ale Bellamy to też kobieciarz pocałunek w lesie nie znaczy że mnie kocha dla niego to pewnie zabawa, po za tym mówiłam ci że nie jestem pewna swoich uczuć, dlatego właśnie to ja zadecyduje kiedy albo czy w ogóle powiem mu co do niego czuje więc...

BELLAMY

Kiedy tylko Clark ruszyła do Octavii poszedłem za nią musiałem wiedzieć o co chodzi już miałem wchodzić gdy usłyszałem jak Clark kłóci się z Octavia.

[...]Clark nigdy nie wyznasz mu że go kochasz
- Octavio rozumie że Bellamy to twój brat i chcesz dla niego jak najlepiej ale Bellamy to też kobieciarz pocałunek w lesie nie znaczy że mnie kocha – po cichu wszedłem do środka i ustawiając się za Clark dałem znać Octavii gestem dłoni by nie zdradziła się że tu jestem po czym słuchałem dalej - dla niego to pewnie zabawa, po za tym mówiłam ci że nie jestem pewna swoich uczuć dlatego właśnie to ja zadecyduje kiedy albo czy w ogóle powiem mu co do niego czuje więc... - byłem zaskoczony słysząc te słowa zawsze myślałem że Clarke mnie nie znosi.

CLARKE

Mówiłam gdy nagle poczułam na szyi czyjś oddech i jednocześnie usłyszałam za sobą jego szept
- A co do mnie czujesz – zapytał szepcząc wprost do mojego ucha
- Bellamy?! – zawołałam przerażona, odwracając się twarzą do niego. – Jak długo tu stoisz? – spytałam drżącym i zarówno oskarżycielskim tonem.

BELLAMY

- Wystarczająco, aby usłyszeć, że żywisz do mnie pewne uczucia – odpowiedziałem, uśmiechając się ironicznie. – Nie jestem tylko pewien jakie – zaśmiałem się, nie odrywając oczu od zarumienionej twarzy dziewczyny.
- Bell, nie drażnij jej – upomniała mnie Octavia.
Posłałem jej znudzone spojrzenie, jednocześnie niedbałym gestem wskazując na drzwi. Dziewczyna prychnęła pod nosem i zamaszystym krokiem opuściła namiot. Rozzłościłem ją, jednak nie miało to większego znaczenia. Teraz zostaliśmy z Clarke sami.
Swój wzrok ponownie skierowałem na blondynkę, która wyglądała, jakby miała zamiar rozszarpać i mnie, i moją siostrę.
- Clarke, co do mnie czujesz? – ponowiłem pytanie.
- Nic – odpowiedziała szybko. Za szybko.
- Przecież widzę, że coś jest na rzeczy. Unikałaś mnie przez tyle dni bez powodu? Nie jestem głupi.
- Bellamy…ja sama nie wiem co czuję. Polubiłam cię – zaczęła niepewnie, zawzięcie oglądając odzyskany zegarek. – Czego się nie spodziewałam, gdy się poznaliśmy. Kto by lubił takiego dupka jak ty? – zażartowała, próbując rozładować coraz bardziej napiętą atmosferę.
Zaśmiałem się cicho. Miała rację, sam też nie spodziewałem się, że tak będą wyglądać nasze relacje.
- Zawdzięczam ci życie, tak jak wiele innych osób. Poza tym ufam ci. Bardziej niż komukolwiek innemu w tej chwili.
- Nie czujesz do mnie czegoś mocniejszego? – Nie mogłem się powstrzymać przed tym pytaniem. Czy było możliwe, że odwzajemniała moje uczucia?
- Zależy co masz na myśli – odparła z delikatnym uśmiechem. – Jeśli jednak pytasz, czy jestem w tobie skrycie i szaleńczo zakochana, aż po nocach nie śpię, tylko wyobrażam sobie bycie z tobą, to nie – zachichotała. Wydawała się rozbawiona i rozluźniona, jednak w jej oczach przez ułamek sekundy dostrzegłem zawahanie i lekką niepewność, tak jakby…kłamała?
- Jesteś pewna, Księżniczko?
- Tak. – Tym razem jej głos był twardy, nawet przez moment się nie zawahała.
- Czyli przyjaciele? – zapytałem, podchodząc bliżej i spoglądając jej głęboko w oczy nasze usta dzieliły dosłownie milimetry.
- Przyjaciele – szepnęła niepewnie, jeszcze chwile i była by moja lecz oczywiście romantyczną chwilę musiało nam przerwać ponowne pojawienie się Octavii. Co sprawiło że Clarke natychmiast ode mnie odskoczyła.
- Jeśli już skończyliście, to ruszcie się. Potrzebuję waszej pomocy. - powiedziała hardo
- W czym? – zapytałem, uwalniając blondynkę z objęć.
- Zamierzam odnaleźć Lincolna – odpowiedziała, spoglądając mi w oczy.

CLARKE

- Co ? o czym ty mówisz octavio nawet nie wiemy czy on żyje - powiedział Bellamy chcąc odwieść siostrę od tego pomysłu
- pójdę go szukać z wami lub bez was, a tak propos kiedy szukaliście Clarke to też nie wiedziałeś czy żyje a jednak dzień w dzień jej szukaliście z Finem - kiedy to usłyszałem poczułem na sobie wzrok Clarke

BELLAMY

- I kto tu w kim się kocha – powiedziała z ironią w głosie
- Akurat, chciałabyś ale niestety pomagałem tylko twojemu kochasiowi więc nie patrz tak na mnie Clarke - powiedziałem poddenerwowany.
- Jak ? - zapytała Clarke
- Jak byś... - zacząłem poddenerwowany lecz nagle weszła mi w słowo Octavia
- Więc jak pójdziecie czy będziecie tak stać i się na siebie gapić ? - zapytała zdenerwowana Octavia kiedy zobaczyła że żadne z nas się nie odzywa dodała – wiecie co prześpijcie się w końcu ze sobą i będzie spokój
- Octavio !!! - krzyknęliśmy jednocześnie z Clarke oburzeni słowami mojej siostry
- No co może wtedy któreś zwróci na mnie uwagę – powiedziała wychodząc z namiotu była porządnie zdenerwowana. Natychmiast więc ruszyłem za siostrą nie mogłem puścić jej samej w głąb lasu wszędzie mogli czyhać nasi wrogowie.
- No co może wtedy któreś zwróci na mnie uwagę – powiedziała wychodząc z namiotu była porządnie zdenerwowana. Natychmiast więc ruszyłem za siostrą nie mogłem puścić jej samej w głąb lasu wszędzie mogli czyhać nasi wrogowie.

CLARKE

Wyruszyliśmy standardowo w piątkę. Do pomocy zaciągnęliśmy jeszcze Fina i Murphy’ego. Ten drugi zgodził się zaskakująco szybko. Wciąż nie umiałam przywyknąć do jego nowej, dobrej wersji. Poszukiwania zdecydowaliśmy się rozpocząć od miejsca, gdzie Lincoln został porwany. U wejścia do jego obozu, tuż pod nosem naszych wrogów. Nie było zbyt wielu problemów, wędrówka przebiegała bezpiecznie, aż dotarliśmy do kamiennego posągu.
- To tutaj – powiedziała Octavia, zatrzymując się i czujnie rozglądając dookoła. – Stamtąd – wskazała na zarośla – wyszli żniwiarze. Zaatakowali nas, Indra stała tam, Nyko tuż obok niej, my tutaj – dodała, ustawiając się w odpowiednim miejscu.
- Ślady są w miarę wyraźne – odezwał się w końcu Finn, przykucając i przyglądając się ziemi. – Myślę, że mogę was poprowadzić – uśmiechnął się, spoglądając mi w oczy. Widziałam, że chce zapracować na swoje odkupienie. – Tutaj stoczyliście walkę, tak? – zapytał dziewczynę. Potaknęła. – Tam są wyraźne odciski stóp i chyba ślady ciągnięcia – wskazał wąską, prawie że niewidoczną ścieżkę w północnym kierunku.
- Chodźmy – zarządził Bellamy, łapiąc siostrę za rękę, jednocześnie próbując dodać jej otuchy. Rozczuliło mnie to.
Ponownie ruszyliśmy, prowadzeni przez szatyna. Wydawało się, że nie czekają nas żadne niespodzianki, jednak nagle Murphy wyraźnie się spiął, ręką sięgając po karabin.
- Wydaje mi się, że ktoś nas obserwuje – wyszeptał, czujnie rozglądając się wokół siebie.
Chwilę później śmignęła pierwsza strzała, potem kolejna. Zostaliśmy zaatakowani. Ruszyliśmy biegiem w przeciwnym kierunku od nadciągających Ziemian. Było ich trzech, wyraźnie widziałam sylwetki, podążające za nami. Biegłam jako pierwsza, dlatego ledwie zdążyłam się zatrzymać nad urwiskiem.
- Cholera – zaklęłam.
- Clarke, ruszaj się! – zawołał Finn, wskazując mi kierunek dalszej ucieczki.
Ponownie zaczęłam biec. Nie zauważyłam lecącej w moją stronę strzały. Zrobili to inni. Zewsząd usłyszałam krzyki:
- Uważaj! Clarke!
Nie zdążyłam się uchylić. Jednak nie zostałam raniona. W ostatniej chwili Bellamy osłonił mnie swoim własnym ciałem.
- Nie Bellamy!!! - krzyknęłam gdy tylko ten upadł na ziemie. Biorąc go w ramiona widziałam jak słabnie nagle ja i reszta grupy oraz ziemianie którzy natychmiast zaczęli uciekać usłyszeliśmy sygnał oznaczając nadejście toksycznej mgły natychmiast znalazła się przy mnie Octavia próbująca pomóc mi podnieść Bellamego
- Dajcie spokój już po nim musimy uciekać – powiedział Murphy widząc jak usilnie
staramy się pomóc poważnie rannemu Bellamemu
- Nie bez niego nie idę – krzyknęłam
- Clarke zabierz octavie i uciekaj – szepną Bellamy słabym głosem
- Zamknij się nikogo nie zostawię a zwłaszcza ciebie idioto – powiedziałam do Bellamego czułam że do oczy napływają mi łzy lecz musiałam być silna i nie dać niczego po sobie poznać – co tak stoicie szybko pomóżcie nam - krzyknęłam teraz na Fina i Murphego
- Jesteśmy dość blisko Exodus'a pośpieszmy się – w ostatniej chwili dotarliśmy na miejsce
- Szybko zamknijcie drzwi krzyknęłam - gdy tylko wszyscy znaleźliśmy się w środku. Natychmiast Fin przekazał mi Bellamego i podbiegł by zamknąć drzwi statku.
- Co z nim ? - zapytała zdenerwowana Octavia kiedy wraz z Murphym ułożyliśmy jej brata na posadce
- Jeszcze nie wiem na razie muszę wyjąć strzałę na szczęście przeszła na wylot, Finn musisz pomóc mi go obrócić - powiedziałam zwracając się do fina,po czym odwracając Bellamego obłamałam ostrze i jednym pewnym ruchem wyciągnęłam strzałę z piersi Bellamego po czym opatrując go ułożyliśmy już płasko.

***

5 godzin później
- Mgła już opada – powiedział Murphy
- Co z nim ruszamy dalej? - zapytał Finn
- Nie rana jest zbyt poważna ktoś musi sprowadzić tu moją matkę, Octavio moja matka cię wysłucha weź ze sobą Fina i Murphego dla bezpieczeństwa - rozkazałam
- A ty?
- Zostanę z Bellamym
- A co jeśli pojawią się ziemianie – zapytał zatroskany Fin – Nie poradzisz sobie z nimi sama.
- Racja wnieśmy więc Bellamyego na górę to będę mogła zamknąć właz jak wrócicie to zapukajcie będę wiedzieć że to wy. C.D.N.

  
***

Podziękowania za współprace dla "emerline"

3 komentarze:

  1. Cudowny rozdział :). Już nie mogę się doczekać następnego :).
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :) już się bałam, że nie będzie 2. Teraz tylko czekać na 3 :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj zaczełam czytać te opowiadanie i już je kocham <3 czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń