BARDZO PROSZĘ O KOMENTARZE POD ROZDZIAŁAMI ABYM WIEDZIAŁA CZY WARTO DALEJ PISAĆ I CZY KTOŚ TO CZYTA BO TYLKO WTEDY MAM JAKĄŚ MOTYWACJE BY TO PISAĆ.
Gdy
tylko reszta grupy ruszyła po pomoc dla Bellamego, Fin przez całą
drogę do obozu powinienem się i martwic czy Bellamy przeżyje w
końcu przecież się zaprzyjaźnili od pewnego czasu ale teraz miał
on gdzieś czy jego przyjaciel przeżyje czy umrze gdyż myśli Fina
były gdzie indziej a mianowicie zastanawiało go to jak Clark
zareagowała w momencie gdy Bellamy został postrzelony i co niby
miały oznaczać słowa „Nie
bez niego nie idę” lub „Zamknij
się nikogo nie zostawię a zwłaszcza
ciebie
idioto” gdy
Clark
to
mówiła zauważył
on
jak oczy jej się szkliły gdy
patrzyła
na rannego
Bellamego -
niegdyś patrzyła
też tak na
mnie czy to możliwe by się w nim zakochała? - zadawał
sobie pytanie Fin
–
nie to niemożliwe oni przecież się nie znoszą to mnie Clark kocha
muszę jej zaufać poza tym Bellamy nigdy by nie zakochał się w
Clark ten facet nie wie co to miłość.
***
Siedząc i czuwając
przy Bellamym Clark zastanawiała się nad tym co do niego czuje, to
zwykła przyjaźń i pocałunek w lesie miał ją tylko pocieszyć bo
co prawda odkąd są na ziemi Bellamy i Clarke z czasem zbliżyli się
do siebie, ale czy to od razu znaczy że ona naprawdę się w nim
zakochała skąd ma to wiedzieć? Z rozmyśleń nagle wyrwał ją
słaby głos Bellamego.
- Clark
- Jestem tu –
powiedziała zbliżając się do Bellamego i biorąc go za rękę
- Clark ja... -
zaczął lecz Clark widziała jak się wysila by móc coś powiedzieć
więc natychmiast mu przerwała
- Cii nic nie mów
musisz oszczędzać siły. - powiedziała lecz on nie słuchając jej
kontynuował
- Kocham cię Clark
– powiedział słabym głosem, słysząc to Clark zaniemówiła i
właśnie w tej chwili rozległ się dźwięk pukania we właz.
- Clark otwuż to
my – usłyszała zniecierpliwiony głos Octavii
- Już otwieram –
krzyknęła Clark podchodząc do włazu gdy tylko go otworzyła do
pomieszczenia weszła Octavia z mamą Clark
- Co z nim ? -
zapytała Octavia
- Jest słaby i
traci sporo krwi – odpowiedziała zmartwiona Clark
- Pozwólcie mi
zobaczyć powiedziała jej mama wymijając ją bez słowa i
podchodząc do bellamego
- Proszę mamo zrób
coś by przeżył – poprosiła Clark ze łzami w oczach lecz jej
matka w ogóle tego nie skomentowała tylko spojrzała na nią
wzrokiem który mówił „zawiodłam się na tobie Clark, czemu
nigdy mnie nie słuchasz” a następnie przenosząc wzrok na Octavie
powiedziała – Bellamy potrzebuje transfuzji krwi inaczej nie
przeżyje niezdarze obrócić z workiem krwi i dodatkowo jeszcze
sprawdzić jaka grupę krwi mu potrzeba, a do transportu na arkę on
się nie nadaje jest za słaby obawiam się że nic nie można
zrobić.
- Nieprawda jest
jeden sposób możesz przecież...
- Nie Clark !!!
wiem o czym myślisz i nie ma mowy !
- Uratował mi
życie jestem mu to winna gdyby nie on była bym teraz martwa, poza
tym to moja decyzja więc nie traćmy czasu albo mnie podłączysz,
albo zrobię to sama. - krzyknęła Clark
Clark
mając grupę krwi 0 miała szanse ocalić Bellamego lecz
Abigail nie była pewna czy to
wystarczy ale znała swoją córkę i wiedziała że nie zrezygnuje
ona z
tego chłopaka i nie pozwoli mu umrzeć, widziała jak na niego
patrzy, więc z ciężkim sercem zgodziła się przeprowadzić
transfuzje.
- Zgoda ale jeśli
coś będzie nie tak odłączam cie zrozumiałaś – nakazała córce
- Dobra, dobra –
powiedziała Clarke przewracając oczami i lekceważąc słowa matki
kiedy Clark
położyła się obok bellamego Abigail wkuwając jej się w żyłę
połączyła ją z Bellamym i siadła obok czuwając nad nimi zaś
Clark spojrzała tylko na bellamego modląc się by dzięki temu
przeżył a po chwili była już tylko ciemność
***
4 godziny później
kiedy Clark
otworzyła oczy Bellamy wciąż leżał nieprzytomny od razu
raptownie się podniosła by zobaczyć co z nim i czy transfuzja się
udała
– I jak udało
się – zapytała mamy siedzącej i czuwającej przy nich
- Tak ale jest
jeszcze nie przytomny ty tez się lepiej jeszcze na chwile połusz
oddałaś mu sporo krwi – Powiedziała Abigail widząc jak raptowne
podniesienie się Clark sprawiło ze przez moment zakręciło jej
się w głowie
- Nic mi nie jest
- Nieprawda Clark
jesteś blada jak ściana idź na dół Octavia da ci coś do picia –
rozkazała Abigail
- Nie chce być
przy nim jak się obudzi – sprzeciwiła się Clark
- Wiem zawołam cię
jak tylko się obudzi obiecuje
- Ale... - zaczęła
Clark lecz natychmiast przerwała jej matka
- Clark jestem
twoją matką i znam cie widzę co czujesz do tego chłopaka nie
jestem ślepa dlatego nie sądzisz że lepiej jak cię zobaczy w
nieco lepszym stanie
- To znaczy co masz
na myśli mówiąc o uczuciach
- Kochasz go
- Nieprawda Bellamy
i ja się tylko przyjaźnimy
- Jeśli tak
twierdzisz to powiedz mi kiedy zobaczyłaś jak zostaje ranny czy
martwiłaś się o niego bardziej niż o siebie?
- Tak w końcu tak
zachowują się przyjaciele prawda?
- No dobrze to może
inaczej
- Czy myślisz o
nim całymi dniami i nocami? Czy gdy cie przytula to czujesz że
masz wszystko? A gdy zrobi coś głupiego to wybaczasz mu to? Gdy nie
ma go przy tobie to życie nie ma sensu? Zaś czy gdy go zobaczysz to
jesteś najszczęśliwszą osobą pod słońcem?
- No tak ale...
- Dalej twierdzisz
że to tylko przyjaciel i że go nie kochasz?
Nie odpowiadając
na pytanie mamy Clark zeszła na dół uświadamiając sobie że jej
mama miała racje kochała go, może i Bellamy przez większość
czasu zachowuje się jak dupek ale mimo to kocha tego idiotę, cały
czas się oszukiwała wmawiając sobie że go nie znosi bo nie
chciała się przyznać do swoich uczuć a poza tym jest jeszcze Finn
którego również kocha co miała robić? Z którym z nich być?
- I co z nim Clark
– zapytała Octavia która ujrzała wychodzącą od Bellamiego
Clarke lecz nie dostała od niej żadnej odpowiedzi gdyż ta w
milczeniu wyminąwszy ją skierowała się do wyjścia zaś Octavia
natychmiast pobiegła do brata
- Clark co się
stało – zapytał Fin lecz Clark ignorując nawet jego wyszła idąc
przed siebie zachowywała się jak zahipnotyzowana a tak naprawdę
jej myśli były gdzie indziej - Finn na pewno odwzajemnia jej
uczucia zaś Bellamy skont ma wiedzieć co naprawdę do niej czuje
niby tuż przed przyjściem mamy powiedział że ją kocha ale
stracił przecież sporo krwi i mógł tylko majaczyć więc nie
mogła tamtych słów brać pod uwagę, co robić. CDN.
***
Witam i przepraszam
za tak długą nie obecność ale nie miałam ostatnio na nic czasu
rozdział krutki ale już mam pomysł na następny więc mam nadzieje
że dalej będziecie czytać.
Super rozdział! Cierpliwie czekam na next ♡
OdpowiedzUsuńSuper rozdział! Cierpliwie czekam na next ♡
OdpowiedzUsuńClarke*
OdpowiedzUsuńInterpunkcja na katastrofalnym poziomie... Już ci ktoś to wcześniej powiedział, a to, że nic z tym nie robisz jest NAPRAWDĘ... Ugh... Brak mi słów.