CAST
Clark:
Gdy
tylko ujrzałam Bellamego nie mogłam uwierzyć że wyszedł cało z
wybuchu i żyje natychmiast podbiegłam i rzuciłam mu się bez słowa
w ramiona tuląc go, co go chyba nieco zaskoczyło bo nie jest
tajemnicą że na początku naszej znajomości nie znosiliśmy się a
czasem nawet nienawidziliśmy rzadko w ważnych sprawach mieliśmy to
samo zdanie no może raz czy dwa się ze sobą zgodziliśmy, ale
teraz gdy zobaczyłam że przeżył wybuch ucieszyłam się jak nigdy
i poczułam ogromną ulgę a serce zabiło mi mocniej kiedy
odwzajemnił mój uścisk i zniknęło uczucie pustki jaką czułam
gdy myślałam że nie żyje bo kutnie z nim były jak do tej pory
najlepszym co przytrafiło mi się w życiu, oprócz oczywiście
poznania Fina w którym się zakochałam lecz jak się okazało po
nocy którą z nim spędziłam, Fin miał już dziewczynę i mimo że
mnie wykorzystał ja wciąż coś do niego czułam. Ale w tej chwili
liczył się tylko Bellamy gdy już powoli się od niego odsuwałam
nie wiem co mną pokierowało bo go pocałowałam w usta, co prawda
był to krótki pocałunek, ale pocałunek
- Nie
sądziłam że kiedykolwiek to zobaczę – usłyszałam głos
stojącej obok nas Octavii co sprawiło ze natychmiast otrzeźwiałam
i oderwałam się od Bellamego
-
Ciesze się że nic ci nie jest – powiedziałam zachowując się
jakby nigdy nic i przytuliłam ja kiedy tylko się od niej odsunęłam
spostrzegłam że nie ma z nimi Fina więc natychmiast o niego
zapytałam
- A
gdzie Finn? - zapytałam spoglądając to na Bellamego, to na Octavie
-
Szuka cie razem z Murphym - odpowiedział Bellamy
- Co
musimy go znaleźć on musi wiedzieć że żyje
-
Wiem Clark ale najpierw porozmawiajmy z twoja matką może wyśle za
nimi ekipę ratunkową nie chciałbym bez powodu znów trafić do
aresztu jeśli się nie zgodzi dopiero wyruszymy sami.
-
Zgoda – powiedziałam po czym wraz z Bellamym ruszyliśmy do mojej
mamy.
-
Mamo musimy porozmawiać – powiedziałam wchodząc wraz z Bellamym
do Arki
- o
co chodzi – zapytała zaniepokojona mama
-
kiedy wyślecie grupę poszukiwawczą za Finem i Murphym?
- nie
wyślemy – odpowiedziała cięrzko wzdychając
- co?
Nie możecie tak po prostu spisać ich na straty – powiedziałam
robiąc jej wyrzuty i podnosząc głos
-
kochanie nie mamy tylu ludzi, aby wysłać dwie grupy na misje
ratunkowe i ochronić nasz obóz – powiedziała chcąc mnie
udobruchać jak małe dziecko
-
mamo oni mają kłopoty, oboje mogą zginąć, albo zrobią gorsze
rzeczy z ziemianami którzy są nam potrzebni przeciwko Mount
Weather.
-
wiem myślisz że to nie fair, ale naszym priorytetem jest zająć
się kanclerzem Kane'em jeśli jest jakakolwiek szansa na pokój.
-
jeśli chcecie pokoju to nie powinniście pozwolić aby oni zabili
jedynych ziemian którzy mogą nam pomóc
-
przykro mi. Decyzja podjęta. - powiedziała już stanowczym głosem
-
tobie jest przykro? - wtrącił Bellamy – Fin i Murphy są tam
szukając twojej córki z bronią którą nam dałaś a teraz kiedy
ona jest w domu ty ich po prostu porzucasz? Jeśli nie możesz wysłać
straży możemy to zrobić sami znamy terytorium i mamy mapę
-
Wykluczone nigdzie nie pójdziecie a teraz wybaczcie – powiedziała
moja mama po czym na odchodne kazała straży nikogo nie wypuszczać
z obozu. Oczywiście żadne z nas nie miało zamiaru jej słuchać
więc dzięki Reven która mimo tego że Fin ją zdradził i to ze
mną, zgodziła się pomóc, chyba wciąż go kochała kiedy udało
nam się zdobyć broń i wydostać z obozu wraz z Bellamym i Octavią
ruszyliśmy w naszą misję. Szliśmy cały dzień aż w końcu
nastał wieczór więc postanowiliśmy rozpalić ognisko i trochę
odpocząć kiedy Octavia zasnęła Bellamy powiedział mi coś w co
nie chciałam uwierzyć.
-
Clarke
- Tak
?
-
Zanim znajdziemy Fina musisz o czymś wiedzieć, po tym co się stało
i po tym jak zniknęłaś Fin się zmienił
- Co
masz na myśli mówiąc zmienił
-
Wczoraj nim wróciłem do obozu byłem z nimi szukając cie
złapaliśmy jednego z ziemian który miał zegarek twojego ojca fin
go przesłuchiwał i po tym jak ziemianin powiedział nam wszystko
oraz narysował nam mapę do swojej wioski Finn od tak po prostu
strzelił mu w głowę nigdy go takim nie widziałem to już nie jest
ten sam facet co kiedyś wojna go zmieniła
- Nie
wierze Finn nigdy nie zrobił by czegoś takiego
-
Możesz wierzyć lub nie mówię ci to tylko dla twojego dobra –
powiedział
3
godziny później
Gdy
dotarliśmy do wioski ziemian ujrzałam coś czego nigdy nie zapomnę
a mianowicie był to Finn strzelający do bezbronnych ziemian. A
także Murphego który starał się odebrać bron Finowi gdy tylko
Finn mnie ujrzał od razu zaprzestał strzelania i ruszył w moją
stronę
-
Znalazłem cie - powiedział uradowany moim widokiem lecz ja zamiast
się ucieszyć odruchowo się cofnęłam zdając sobie sprawę że
Bellamy miał racje to już nie był ten sam Finn co kiedyś, do oczu
nabiegły mi łzy i odwracając się zaczęłam biec przed siebie.
-
Clark zaczekaj – usłyszałam głos Fina
-
Zostaw ja na chwile wystarczająco dużo zrobiłeś – krzykną
Bellamy
Bellamy:
Zatrzymując
Fina od razu sam ruszyłem za Clark po tym co ujrzała nie mogła
teraz być sama kiedy do niej dotarłem siedziała na trawie płacząc
-
Clark w porządku? - usłyszałam zapytałem siadając przy niej
- Tak
– powiedziała obcierając łzy po czym dodała - Przepraszam cie
Bellamy
- Za
co?
- Za
to że ci nie wierzyłam kiedy mówiłeś że on się zmienił
- Nie
szkodzi uodporniłem się to przecież nie pierwszy raz kiedy mi nie
wierzysz – powiedziałem co sprawiło ze Clark mimowolnie się
uśmiechnęła
- O
no i proszę uśmiech o to chodziło a teraz lepiej chodźmy musimy
wrócić do obozu nim się ściemni powiedziałem podnosząc się i
podając rękę Clark po czym raptownie pociągnąłem ją do góry
co sprawiło że staliśmy teraz tak blisko siebie ze nasze usta
dzieliły tylko ze 2 cm przez chwile patrzyliśmy sobie głęboko w
oczy przecież ja jej nie znoszę a mimo to zapragnąłem ją
pocałować więc raptownie
wpiłem
się w jej usta byłem pewien że mnie odepchnie i spoliczkuje lecz
ona zamiast tego odwzajemniła pocałunek, nie wiem ile to trwało
bo. Nagle usłyszeliśmy nadchodzącą Octavie z Finem i Murphym
natychmiast odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni z nadzieją że
tego nie widzieli.
Clark:
Cała
drogę powrotną Bellamy się nie odezwał się do mnie słowem tylko
od czasu do czasu spoglądał na mnie a ja na niego gdyż jedyne o
czym myślałam to ten pocałunek i to czemu wcale nie czuje się
winna choć powinnam bo przecież to Fina kocham, chyba że...
nie to niemożliwe. Gdy dotarliśmy do obozu każde poszło do
siebie poza Finem który odciągną mnie na bok chcąc pogadać.
-
Clark możemy porozmawiać – powiedział Finn łapiąc mnie są
ramie i zatrzymując
- O
czym? - zapytałam
- O
nas
-
Zrozum Finn że nie ma żadnych NAS masz Raven –
powiedziałam podnosząc głos
-
Między mną Raven wszystko skończone - odpowiedział
- A
ona o tym wie czy znów ją okłamujesz, z reszto to nieważne, po
tym co dziś zobaczyłam, zmieniłeś się Fin i to wcale nie na
lepsze.
-
Ale... - zaczął
- A
teraz Daj mi spokój, muszę to przemyśleć – powiedziałam po
czym uciekłam do siebie.
***
Minęło
już kilka dni od dnia w którym Bellamy i ja się pocałowaliśmy
wciąż nie wiedziałam co z tym zrobić więc po prostu go unikałam
-
Leżałam właśnie na łóżku i rozmyślałam o Bellamym kiedy
usłyszałam jak ktoś wchodzi do mojego namiotu
-
Octavio obiecałam ci że powiem Bellamemu ale nie w tej chwili,
muszę być pewna.- powiedziałam nie odwracając się byłam pewna
że to Octavia bo jeszcze kilka godzin temu z nią rozmawiałam o
Bellamym i o tym do czego między nim a mną doszło gdyż od pewnego
czasu zaprzyjaźniłyśmy się może to dlatego ze była jedyna osoba
z którą mogłam porozmawiać na temat chłopaków ale niestety była
tez siostrą Bellamego więc jeśli chodziło o niego nie mogłam
słuchać każdej jej rady ale myślę ze w tym przypadku miała
racje.
- O
czym chcesz mi powiedzieć ? - usłyszałam za plecami głos
Bellamego, natychmiast drygnęłam zrywając się na równe nogi
- O
niczym ważnym – powiedziałam, po czym próbując zmienić temat
dodałam - Chciałeś czegoś?
-
Octavia powiedziała że masz mi coś ważnego do powiedzenia i
najwyraźniej tak jest.
RETROSPEKCJA:
Kilka
godzin wcześniej:
Pomagałam
właśnie mamie w Ambulatorium kiedy przyszła Octavia prosząc bym z
nią porozmawiała
-
Clark możemy pogadać? - zapytał
-
Teraz ? - zapytałam zdziwiona o co jej chodzi
- Idź
poradzę już sobie – powiedziała mama której pomagałam właśnie
opatrywać rannego strażnika
-
Dzięki - powiedziałam do mamy po czym ruszyłam z Octavią do jej
namiotu
- Ok
powiesz w końcu o co chodzi? - zapytałam
-
Clark posłuchaj może nie powinnam się wtrącać ale muszę
wiedzieć od momentu w którym wróciliśmy z Finem ty i Bell dziwnie
się zachowujecie ty wciąż go unikasz, a on myślami jest gdzie
indziej martwię się o niego. O co wam do diabła poszło tym razem.
- O
nic takiego – odparłam chcąc zbyć Octavie, lecz ona wciąż
próbowała dociekać prawdy.
-
Clark muszę wiedzieć to mój brat zawsze się mną opiekował teraz
moja kolej
- No
dobrze powiem ci ale musisz mi obiecać że nikt poza tobą się o
tym nie dowie – rozumiałam Octavie dlatego zdecydowałam się jej
powiedzieć o pocałunku ale najpierw musiała obiecać ze nikomu nie
powie nie mogło to dotrzeć do Fina nie wiadomo jakby zareagował
-
Obiecuje
- W
dzień w którym poszliśmy po Fina, ja i Bellamy... - zaczęłam po
czym na moment zamilkłam nie miałam pojęcia jak jej o tym
powiedzieć
- Co
?? - zapytała wciąż dociekając prawdy
-
Kiedy odbiegłam od was a Bellamy pobiegł za mną rozmawialiśmy i
nie wiem jak to się stało ale pocałowaliśmy się i to nie był
krótki i delikatny pocałunek ale coś więcej
-
Dlatego go unikasz? - zapytała z niedowierzaniem
- Tak
bo widzisz od tamtej chwili śnie o nim co noc, a dniami myślę
tylko o nim i o tym co wtedy czułam Octavio my się nie znosimy więc
jak mogę zakochać się w kimś kogo nienawidzę
-
Więc kochasz mojego brata ?
-
Tak, Nie, Sama nie wiem co do niego czuje to tak cholernie pokręcone
twój brat ma wszystkie te cechy których nienawidzę u facetów a
jednak coś mnie do niego ciągnie
-
Porozmawiaj z nim
- I
co mam mu powiedzieć, Bellamy musimy pogadać bo chyba się w tobie
zakochałam czy ty słyszy jak to brzmi?
-
Słyszę ale on musi wiedzieć tak jak. Ty musisz wiedzieć co on
czuje inaczej będzie was to dręczyć dlatego obiecaj że z nim
pogadasz nie musisz od razu wyznawać mu miłości tylko wybadaj
sprawę reszta. Sama się ułoży.
- Ok
pogadam z nim - obiecałam
-
Teraz wybacz Clark ale muszę się położyć jutro wybieram się
szukać. Lincolna.
-
Jasne już idę - powiedziałam po czym poszłam do siebie by się
położyć i wszystko przemyśleć.
C.D.N.
***
PROSZĘ O KOMENTARZE BYM WIEDZIAŁA CZY BRAĆ SIĘ ZA DALSZE PISANIE. CZEKAM NA WASZE OPINIE.
Ciekawie się zaczyna :) Pisz dalej bo to może być naprawde fajna historia :)
OdpowiedzUsuńZAJEBISTE! :D Czekam z niecierpliwością na 2 rozdział :3
OdpowiedzUsuńCieszę się że ci się podoba mam nadzieję że będziesz czytać i zostawiac po sobie ślady w postaci komentarzy bo bardzo mi na nich zależy ponieważ. pierwszy raz. pisze o Bellamy. I Clarke
OdpowiedzUsuńNie ma sprawy :) Naprawdę jestem podekscytowana historią jaką piszesz o tej dwójce <3. Kiedy mogę sie spodziewać kolejnego rozdziału? :3
UsuńWkrótce mam już połowe
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńNo i znów brak interpunkcji, ortografii i stylistyki.
OdpowiedzUsuńTreść sama w sobie jest w porządku - podoba mi się, że swoje opowiadanie wplatasz w treść serialu. Masz pomysł na to, co chcesz napisać. Zdecydowany plus za kontakt Octavii z Clarke - uwielbiam tą dziewczynę <3
Jednak zdecydowanie brakuje opisów. Jest sucha akcja i rozmowy ( pozbawione interpunkcji !
) - dla wymagającego czytelnika to zdecydowanie za mało.
Po raz kolejny radzę Ci pomyśleć o becie.
Mam nadzieję, że następny będzie dużo lepszy (zwłaszcza pod względem gramatycznym).
pozdrawiam,
emerline
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Usuń