Gdy tylko nastał ranek Octavia
pobiegła jak najprędzej przekazać Bellamemu list od Clark. bała
się jego reakcji, ostatnio dziwnie się zachowuje. Bellamy był jej
bratem dlatego do niego pobiegła najpierw, a później dostarczy
list Finowi.
- Bellamy śpisz?
- Nie, poduszkę wącham - warknął, jeszcze zaspany.
- Musimy pogadać - powiedziała poważnie Octavia i usiadła obok niego.
- Och co się stało, kogo mam znów ratować?
- Clark odeszła - powiedziałam szybko, chcąc mieć to już za sobą.
- Jak to?! - prawie krzyknął, siadając raptownie.
- To co słyszałeś, prosiła tylko by ci to przekazać. - powiedziała Octavia podając list bratu. Bellamy natychmiast rozłożył list i zaczął czytać
- Dokąd poszła? - zapytał zaciskając szczękę.
- Nie wiem - skłamała.
- Octavio mnie nie okłamiesz! Dokąd poszła?
- Jestem twoją siostrą ale jej przyjaciółką i obiecałam, że nic nie powiem, więc wybacz ale nie mogę.
- Gdzie ona jest! - ryknął wściekle, ale na jego twarzy wisiała tylko rozpacz.
- Bellamy - szepnęłam łagodnie, ale chłopak wstał gwałtownie, mierząc mnie morderczym wzrokiem, dysząc ciężko.
- Gdzie? - już nie krzyczał. Wyraz jego twarzy diametralnie się zmienił, spojrzał na mnie oczyma pełnymi bólu - proszę - powiedział niemal szepcząc. Nigdy nie widziałam go w takim stanie.
Podeszłam do niego bliżej.
- Kochasz ją? - zapytałam poważnie. Przez moment w jego oczach dostrzegłam panikę.
- Tak - odpowiedział krótko, a ja wiedziałam, że mówi prawdę.
- Więc daj jej trochę czasu ona go potrzebuje musi wszystko sobie poukładać – poprosiła go siostra.
- Bellamy śpisz?
- Nie, poduszkę wącham - warknął, jeszcze zaspany.
- Musimy pogadać - powiedziała poważnie Octavia i usiadła obok niego.
- Och co się stało, kogo mam znów ratować?
- Clark odeszła - powiedziałam szybko, chcąc mieć to już za sobą.
- Jak to?! - prawie krzyknął, siadając raptownie.
- To co słyszałeś, prosiła tylko by ci to przekazać. - powiedziała Octavia podając list bratu. Bellamy natychmiast rozłożył list i zaczął czytać
- Dokąd poszła? - zapytał zaciskając szczękę.
- Nie wiem - skłamała.
- Octavio mnie nie okłamiesz! Dokąd poszła?
- Jestem twoją siostrą ale jej przyjaciółką i obiecałam, że nic nie powiem, więc wybacz ale nie mogę.
- Gdzie ona jest! - ryknął wściekle, ale na jego twarzy wisiała tylko rozpacz.
- Bellamy - szepnęłam łagodnie, ale chłopak wstał gwałtownie, mierząc mnie morderczym wzrokiem, dysząc ciężko.
- Gdzie? - już nie krzyczał. Wyraz jego twarzy diametralnie się zmienił, spojrzał na mnie oczyma pełnymi bólu - proszę - powiedział niemal szepcząc. Nigdy nie widziałam go w takim stanie.
Podeszłam do niego bliżej.
- Kochasz ją? - zapytałam poważnie. Przez moment w jego oczach dostrzegłam panikę.
- Tak - odpowiedział krótko, a ja wiedziałam, że mówi prawdę.
- Więc daj jej trochę czasu ona go potrzebuje musi wszystko sobie poukładać – poprosiła go siostra.
- A co jeśli ona wybierze tego pajaca
Fina
- Nie wybierze, Clark cie kocha Bellamy zaufaj mi, zaufaj jej – powiedziała Octavia pocieszając brata
- No nie wiem siostra, nie był bym tego taki pewien przecież my non stop się kłócimy
- Bo tacy właśnie jesteście jak ogień i woda dwa przeciwieństwa które nie mogą bez siebie żyć
- Zobaczysz że nie miną dwa tygodnie a ona wróci a teraz wybacz ale mam coś do załatwienia – powiedziała Octavia po czym wyszła z namiotu Bellamego i ruszyła do Fina. Nie mogła powiedzieć Finowi gdzie jest Clark, nie mogła dopuścić by znów się zeszli. Chłopak siedział przy ognisku, wpatrując się w ogień.
- Hej. Widziałaś Clark? Nie mogę jej nigdzie znaleźć. - zapytał zmartwiony zaś O. podała mu tylko list, który wziął z niepewnością.
- Przykro mi – powiedziała Octavia i odwróciła się na pięcie powoli odchodząc ale po chwili chłopak doganiając ją złapał za ramię i zażądał wyjaśnień.
- Ty wiesz gdzie ona jest? - bardziej stwierdził, niż zapytał.
- Nie – skłamała Octavia po raz kolejny, patrząc mu w oczy i szybko odeszła.
- Nie wybierze, Clark cie kocha Bellamy zaufaj mi, zaufaj jej – powiedziała Octavia pocieszając brata
- No nie wiem siostra, nie był bym tego taki pewien przecież my non stop się kłócimy
- Bo tacy właśnie jesteście jak ogień i woda dwa przeciwieństwa które nie mogą bez siebie żyć
- Zobaczysz że nie miną dwa tygodnie a ona wróci a teraz wybacz ale mam coś do załatwienia – powiedziała Octavia po czym wyszła z namiotu Bellamego i ruszyła do Fina. Nie mogła powiedzieć Finowi gdzie jest Clark, nie mogła dopuścić by znów się zeszli. Chłopak siedział przy ognisku, wpatrując się w ogień.
- Hej. Widziałaś Clark? Nie mogę jej nigdzie znaleźć. - zapytał zmartwiony zaś O. podała mu tylko list, który wziął z niepewnością.
- Przykro mi – powiedziała Octavia i odwróciła się na pięcie powoli odchodząc ale po chwili chłopak doganiając ją złapał za ramię i zażądał wyjaśnień.
- Ty wiesz gdzie ona jest? - bardziej stwierdził, niż zapytał.
- Nie – skłamała Octavia po raz kolejny, patrząc mu w oczy i szybko odeszła.
***
Rozmyślając nad swoimi uczuciami
Clark siedziała nad wąwozem w miejscu gdzie po raz pierwszy Bellamy
ją pocałował nie wiedziała dlaczego to tam postanowiła rozbić
pierwszy obóz może to dlatego że stwierdziła iż na razie musi
zatrzymać się w innym miejscu bo znała na tyle dobrze swoją
przyjaciółkę że podejrzewała iż ta wygada się bratu gdzie
teraz jest, ale tak naprawdę gdzieś w głębi ducha wiedziała też,
że to wspomnienie tamtego pocałunku ją tu przywiodło. Po
tygodniu
Clark stwierdziła że w jaskini
Lincolna będzie bezpieczniejsza a Bellamy na pewno zaprzestał już
poszukiwań w tamtym rejonie.
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Bellamy spojrzał w stronę lasu.
- Gdzie jesteś Clarke?- szepnął cicho w stronę lasu. To już miesiąc jak opuściła obóz i miesiąc jak ją pocałował myśląc że zrozumie co chciał przez to powiedzieć. Bał się, że zadziałał zbyt szybko i teraz dziewczyna nie wróci nigdy. Przez jego ciało przeszły dreszcze niepokoju, gdy pomyślał, że może jej grozić niebezpieczeństwo. Tak bardzo chciałby żeby była bezpieczna, tu przy nim. Ostatnie 30 dni czuł się tak bardzo samotny, to zadziwiające, jak szybko można się do kogoś przyzwyczaić. Mimo że, wiedział, że jego księżniczki nie ma w obozie, podświadomie szukał wzrokiem drobnej blondynki. Tak bardzo skupiał się na tym, gdzie może teraz być i czy wszystko z nią w porządku, że wszystko wokół przestało się liczyć. Drażniło go wszystko, co zmuszał go do powrotu do rzeczywistości, przez co często reagował gniewem. Najbardziej jednak denerwował go widok Finn gdyż to jego próbował obwiniać za odejście Clark, musiał zaciskać pięści i wykorzystywać całą siłę woli, by się na niego nie rzucić. Na szczęście nie zdarzyło się to zbyt czysto, gdyż większość czasu spędzał w lesie, pod pretekstem polowań, wykrzykując ukochane imię.
***
Od miesiąca Clark nie widziała
chłopaków każdy dzień był dla niej taki sam tęskniła za
głupimi dowcipami Fina, za kutniami z Bellamym choć czasami udawało
jej się uciec myślami gdzie indziej to i tak oni zawsze byli z nią
gdyż serce nie dawało o nich zapomnieć ta tęsknota i ból
sprawiały że po jakiś kilku minutach myśli powracały czasem
będąc na polowaniu wydawało jej się że słyszy Bellamego który
wykrzykuje jej imię lecz nie widziała go nigdzie w pobliżu ale, na
dzisiejszym polowaniu przekonała się że to iż go słyszy nie było
wytworem jej umysłu, gdyż
nagle Clark usłyszała znajomy jej
głos.
-Clark, Clark – wołał Bellamy,
Clark natychmiast schowała się za pobliskie drzewo w nadziei że
jej nie zaówarzył spoglądając na niego z ukrycia czuła jak jej
serce przyśpiesza miała ochotę wyjść z ukrycia i rzucić się w
jego ramiona ale wiedziała że nie może tego zrobić bo jeśli się
ujawni
Bellamy zacznie namawiać ją do
powrotu a ona nie jest na to jeszcze gotowa. Kiedy tylko Bellamy się
oddalił Clark wróciła do jaskini rezygnując z dzisiejszego
polowania i siadając przy ognisku które rozpaliła myślała o nim,
nie potrafiła podjąć jeszcze decyzji, ale myślała o tym co by im
teraz powiedziała gdyby wróciła do obozu i jak by zareagowali na
jej powrót.
Była świadoma, że kiedyś w końcu musi podjąć tą decyzję lecz tak bardzo się tego bała, gdyż wiedziała, że wówczas straci jednego z nich bezpowrotnie. Musi wybrać pomiędzy tym co podpowiada rozum i tym czego pragnie serce. Z doświadczenia wiedziała, że decyzję podejmowane sercem są nieroztropne, i że nie powinna dać się ponieść uczuciom, ale tak bardzo ciągnęło ją do oczu koloru ciemnej czekolady. Odtwarzania scenę ich pocałunku w myślach raz za razem i wiedziała już, że tym razem właściwą decyzję podejmie sercem. Clarke czuła też tęsknotę za pozostałymi z setki. Zastanawiała się, jak zareagują na jej powrót. Bała się, że już o niej zapomnieli, albo co gorsza są na nią źli za to że ich zostawiła. Nie zdziwiła by się gdyby tak było. Zdawała sobie sprawę, z tego, że jej chwilowa nieobecność mogła doprowadzić do tego, że ludzie będą uważać ją za tchórze lub stracą do niej zaufanie. No cóż niezależnie co się stanie, będzie musiała się z tym zmierzyć prędzej czy później.
Była świadoma, że kiedyś w końcu musi podjąć tą decyzję lecz tak bardzo się tego bała, gdyż wiedziała, że wówczas straci jednego z nich bezpowrotnie. Musi wybrać pomiędzy tym co podpowiada rozum i tym czego pragnie serce. Z doświadczenia wiedziała, że decyzję podejmowane sercem są nieroztropne, i że nie powinna dać się ponieść uczuciom, ale tak bardzo ciągnęło ją do oczu koloru ciemnej czekolady. Odtwarzania scenę ich pocałunku w myślach raz za razem i wiedziała już, że tym razem właściwą decyzję podejmie sercem. Clarke czuła też tęsknotę za pozostałymi z setki. Zastanawiała się, jak zareagują na jej powrót. Bała się, że już o niej zapomnieli, albo co gorsza są na nią źli za to że ich zostawiła. Nie zdziwiła by się gdyby tak było. Zdawała sobie sprawę, z tego, że jej chwilowa nieobecność mogła doprowadzić do tego, że ludzie będą uważać ją za tchórze lub stracą do niej zaufanie. No cóż niezależnie co się stanie, będzie musiała się z tym zmierzyć prędzej czy później.
11 MIESIĘCY PÓŹNIEJ
Minął rok odkąd Clark odeszła a ja straciłem chęć do życia gdyż bez niej nie było tak samo co dzień chodziłem po lesie szukając jej raz nawet zdawało mi się że ją widziałem ale niestety to nie była ona, wciąż miałem za złe Octavii że nie chce mi zdradzić miejsca pobytu Clark nie raz się już o to pokłóciłem z siostrą nie mogłem już tak dłużej nie potrafiłem muszę zacząć normalnie żyć dlatego dziś postanowiłem pójść nad wąwóz w miejsce naszego pierwszego prawdziwego pocałunku i pożegnać się ze swoją miłością a potem zacząć żyć tak jakbyśmy się nigdy nie poznali jakby nigdy nie istniała.
Od roku Clark targają sprzeczne uczucia ale nie mogła już dłużej znieść tej samotności więc postanowiła wybrać się na spacer i podjąć ostateczną decyzję idąc przed siebie nie wiedziała nawet kiedy ani jak znalazła się nad wąwozem gdzie spotkała jego.
- Clark czemu mi to zrobiłaś –
mówił do siebie Bellamy gdy nagle usłyszał za sobą jakiś szelest
natychmiast łapiąc broń odwrócił się i wystrzelił gdy spojrzał
na napastnika był w szoku to nie był wróg tylko dziewczyna którą
kochał nad życie.
C.D.N.
*****
Świetnie, ja sama nie spodziewałam się takiego zakończenia. Czekam na next. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWolfslower
Hej c; Sam pomysł opowiadania dobry, ale masz bardzo dużo błędów, szczególnie interpunkcyjnych. Zwróć na to uwagę. Jedno zdanie nie może ciągnąć się przez cały akapit ;)
OdpowiedzUsuńPs. Nie mówię złośliwie, próbuję Ci pomóc ;p Myślałaś o tym, żeby pracować z betą?
Supet rozdział😍❤
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJaki to sezon i który odc ? Bo oglądając to nie słyszałam i nie widziałam takich scen
OdpowiedzUsuńTo sezon mojego autorstfa ;)
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń